Prokrastynacja i wczesne wstawanie

Za każdym razem, gdy ktoś mi mówi, że najlepiej pracuje mu się w nocy, gdy ktoś nazywa siebie nocnym Markiem albo sową, mam wątpliwości. Zastanawiam się na ile faktycznie tak jest, a na ile to tylko nawyk wynikający z prokrastynacji czyli odkładania ważnych spraw na później.

Skąd u mnie to podejrzenie? Z autoanalizy.

Kilka lat temu mój dzień wyglądał mniej więcej tak:

  • Budziłem się najpóźniej jak to tylko możliwe. Jak miałem gdzieś wyjść o 9:00 to wstawałem o 8:40.
  • Zazwyczaj się spóźniałem. Wystarczyła jedna nieprzewidziana sytuacja na drodze między łóżkiem a miejscem, w którym miałem być i harmonogram się sypał.
  • Dzień jakoś mi mijał, a gdy miałem nad czymś przez dłuższy czas popracować, to zazwyczaj zabierałem się za to w ostatniej chwili.
  • Tak więc pracę odkładałem na wieczór. Oczywiście wieczorem też znalazło się coś do zrobienia…
  • Późnym wieczorem lekko zmęczony piłem kawę i zaczynałem robić to co miałem do zrobienia.
  • Zasypiałem, gdy już nie miałem sił – w środku nocy albo nad ranem. Gdy pracy było dużo, to nie spałem wcale.

Tak właśnie wyglądał przeciętny dzień mojego życia. Oczywiście, gdy tylko nadarzała się okazja, to odrabiałem zaległości…

…w spaniu i spałem do południa.

Żyłem w przekonaniu, że najlepiej pracuje mi się w nocy, bo tylko wtedy mogę się skupić i nic mnie nie rozprasza. To było błędne koło. Odkładałem ważne zadania na tzw “później”. Zabierałem się za nie dopiero wieczorem, bo w ciągu dnia zawsze było coś do zrobienia. Zarywałem noc i w konsekwencji wstawanie rano (nie mówiąc już o wczesnym wstawaniu) było dla mnie męczarnią.

Obrót o 180 stopni

Któregoś dnia zdałem sobie sprawę, że cały czas jestem spóźniony. Gdy inni kończą pracę – ja ją dopiero zaczynam. Gdy inni rozpoczynają kolejny dzień – ja jeszcze śpię. Gdy inni pracują, ja marnuję swój czas.

Wielokrotnie próbowałem to zmienić, jednak bezskutecznie. W końcu wpadłem na genialny plan:

Postanowiłem, że wyprzedzę wszystkich robiąc krok… do tyłu.

Zamiast zabierać się za pracę późnym wieczorem zdecydowałem, że zajmę się tym rano, wcześnie rano.

Niedługo miną dwa lata od kiedy przestawiłem się na wczesne wstawanie. Teraz gdy inni się dopiero rozkręcają, ja już praktycznie kończę. Daje mi to niesamowitą satysfakcję i motywuje do utrzymania tego zwyczaju.

Rano jestem zdecydowanie bardziej wydajny niż późnym wieczorem. Oczywiście potrzebuję 15-20 min. na rozkręcenie się. Trochę ruchu i dobra kawa załatwiają sprawę (na początku była tylko kawa).

Próbowałeś wcześnie wstawać?

Jeżeli twierdzisz, że nie byłbyś w stanie wstawać wcześnie a praca po nocach to twoja natura to pozwól, że się zapytam: Próbowałeś wczesnego wstawania?

Pytam jako osoba, która przez większość swojego życia była zdeklarowaną sową i nie wyobrażała sobie żeby wczesne wstawanie mogło być czymś przyjemnym.

Nie chodzi tu o wczesne wstawanie przez dwa dni, a raczej przez dwa tygodnie. Dopiero po takim czasie możesz zaobserwować różnicę (po miesiącu wejdzie Ci to w nawyk).

Jeżeli Twoja odpowiedź brzmi przecząco, to spróbuj już dziś!

W najgorszym wypadku utwierdzisz się w przekonaniu, że jednak lepiej pracuje Ci się w nocy. W najlepszym – Twoje życie ulegnie całkowitej przemianie.

Ciekawe spostrzeżenia na temat snu i wczesnego wstawania ma też Michał Maj w swojej książce Sen Mistrza – sekrety twórczego snu Leonarda Da Vinci. Możesz ją kupić i jednocześnie przyczynić się do rozwoju Produktywnie.pl – korzystając z odnośnika powyżej.

Zobacz także:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na darmowy newsletter i poznaj m.in. 8 sposobów na więcej czasu w ciągu dnia.
  • Witaj

    Ja mam inny problem, zawsze chcę rano wstawać między 5/6 ale nie daję rady. Dzwoni budzik w komórce, wyłączam go i śpię i wstaje o 9/10 na dodatek bardzo niewyspany. Śpię tak od 1 w nocy do 9/10 – prawie 10 godzin. Nie wiem co zrobić, jak zadzwoni rano budzik to mam takiego lenia żeby wstać. W tym roku mam maturę i nie wiem jak to będzie, zasypiam na pierwsze lekcje :|

    Panie Jakubie masz jakąś złotą radę?

    • SiMet

      Jesli idziesz spac o godzinie 1 w nocy, nic dziwnego ze nie mozesz wstac miedzy 5/6, polecam zaczac sie przestawiac stopniowo. Idziesz spac o 12, wstajesz o 7, potem idziesz spac o 11 wstajesz o 6. Nie mozesz wstac, bo jestes nie wyspany.

    • Jakub Ujejski

      Złotej rady nie mam, ale mam kilka wskazówek. Połóż telefon z dala od łóżka, najlepiej na drugim końcu pokoju. Gdy wstaniesz, zrób coś co sprawia Ci przyjemność, będziesz miał większą motywację, żeby wstać. No i nie spodziewaj się, że będziesz wstawał o 5 gdy idziesz spać o 1. Poczytaj artykuły zamieszczone nad komentarzami. Znajdziesz tam kilka innych wskazówek. Pozdrawiam i powodzenia życzę.

      • Kurczę problem jest też taki, że jak chodziłem przez tydzień spać o 22 to i tak o tej 6 wstać nie mogłem :/

        To raczej wina tego mojego lenia, który nie reaguje na budzik. Jak dzwoni budzik w telefonie to chociaż wiedziałbym, że za chwilę mam np duży sprawdzian idę spać bo mi dobrze itd.

        • abb

          ja też mam ten problem. ale wczesne wstawanie to raczej kwestia motywacji, mi jej brak. z doświadczenia najlepiej położyć budzik daleko i jak już się po niego wstanie, to pod żadnym pozorem nie kłaść się ponownie do łóżka. no i dobrze też się „rozruszać”: przysiady, wyjście na spacer lub balkon, świeże powietrze czyni cuda.

    • Kszysiek

      Nie wiem jak długo praktykujesz wstawanie 9/10, wiem jednak, że dobrze jest pewne rzeczy robić stopniowo, krok po kroku. Przyzwyczajasz Swój umysł, przyzwyczajasz Swoje ciało. Fizjologia ciała i pamięć kinestetyczna odgrywają zasadniczą rolę.
      Bez ćwiczenia. Nawet najlepszy uczeń alpinizmu nie od razu wchodzi się na Mont Everest, spokojnie krok po kroku zaczyna od niższych gór, później wyższe itd.
      Tutaj podobnie. Pamiętam jak kiedyś próbowałem wstać rano, przerzucając się z godziny 9/12 :) na 7 – ni w gruszkę ni w pietruszkę, zniechęcony po paru dniach zaprzestawałem.
      Sprawdzając nowe narzędzia, dostałem do ręki sposób w którym systematycznie, dzień w dzień zaczynając od 9:00 wstawałem o dosłownie parę minut wcześniej, konsekwentnie.
      Pierwsze parę dni 8:45, jeżeli nie przychodzi to łatwo, to kolejne parę dni, może tydzień, bez pośpiechu, spokojnie daj Sobie tyle czasu ile potrzebujesz. Jak już Twoje ciało zapamięta a Twój umysł się przyzwyczai i będzie to dla Ciebie całkowicie naturalne to po paru miesiącach, całkowicie i zwyczajnie, bez problemów będziesz wstawał zgodnie wewnętrznym zapotrzebowaniem na sen, na poranne wstawanie. Może pojawić się skutek uboczny w postaci wcześniejszego zasypiania

  • katka

    no cóż łatwe to nie będzie…
    prokrastynacja to fakt! ale też po prostu lubię pracować nocą, naprawdę jest cisza, spokój i samotność :D
    chociaż może wcale to nie jest najwydajniejszy czas…
    jak próbuję rano np. czytać, po prostu zasypiam…

    • Jakub Ujejski

      Spokój i samotność jest również wcześnie rano ;) W kwestii czytania, to mam jedną uwagę. Nie czytaj w łóżku, tylko raczej przy stole lub w fotelu, ale z filiżanką kawy lub zielonej herbaty.

      • Wanda

        Ja uwielbiam czytać w łóżku, wieczorem gdy jakaś książka mnie bardzo wciągnie potrafię się nawet rozbudzić, paradoksalnie często bowiem nigdy bez przeczytania choć strony nie zamknę oczu, czasem ta strona potrafi mnie o 22 uspać w mig! Gorzej gdy dotrwam do 23, wtedy do 24 idzie jak z górki.
        Rano natomiast nie polecam czytania w łóżku, wtedy już chyba fotel i jak piszesz Jakubie kawa. Tylko tu jest mały ewenement (1 z głównych czynników przez który często też nie wstaję) – chłód. Zimno mnie demotywuje ! Kto zaczyna od ćwiczeń to się rozgrzeje, mnie z nimi rano różnie wychodzi… No i jeszcze do tego rzadko nadal mam przygotowany strój na następny dzień. Kto pracuje w garniturze cały tydzień ma jeden problem z głowy :)

  • Piotrek

    Część!
    Napisałeś o tym co właśnie od 4 tygodni próbuję zrobić, czyli przestać pracować i denerwować się wieczorem.
    Dodałeś cegiełkę do sukcesu, uświadomiłeś mi powód złego stanu rzeczy, mianowicie odkładanie pracy na ‚potem’. Jak czasem trudno zauważyć własne błędy.
    Dziękuję. :) Idę pracować.

  • Cześć Kuba,

    Do tego, co napisałeś dodałbym jeszcze jedną prostą strategię: Wczesne kładzenie się spać :)

    Dla mnie wstanie o godzinie np. 06:00 rano było kiedyś mission impossible. Ni jak nie wiedziałem co zrobić. Nastawiałem 5 budzików – okazywało się, że żadnego nie słyszałem.

    Zauważyłem, że mój organizm jeśli nie odeśpi 8 godzin, to nie może się pozbierać. Podszedłem więc do tematu od tyłu i zamiast starać się wstać o 6 rano, zacząłem kłaść się o godzinie 21:00. Po kilku dniach okazało się, że nie potrzebuję budzika. O 06:00 jestem po prostu wyspany i nawet kawa nie jest potrzebna, żeby się „dobudzić”.

    W dużej mierze Ty zainspirowałeś mnie do wstawania wcześniej, za co dziękuję :)

    • Jakub Ujejski

      Dzięki Irku za miłe słowa. Masz rację. Tylko, żeby sobie pozwolić na położenie się o 21 trzeba mieć czyste sumienie i załatwić sprawy wcześniej albo przenieść je na następny dzień.

  • Dopiero przeczytałem komentarze wstawione przed moim :)

    Dodam od siebie, że gdy wstaniesz o 06:00, to położenie się o 21:00 nie powinno być problemem. Jedyne, czego należy NIE ROBIĆ, to siedzenie na siłę do późna. Po 15 godzinach organizm sam będzie wołał: HEJ – IDZIEMY SPAĆ!! – po prostu się nie stawiaj i idź spać :)

  • Krzysiek

    Niestety ja też mogę zaliczyć siebie do grona osób które mają problemy ze wstawaniem rano. Moja żona wstaje po 6 a ja z wielkim bólem zwlekam się z łóżka koło godziny 7. Wieczorem oczywiście moja żona o 22 już zasypia a ja leżę oglądając TV do 24. Próbowałem już kilka razy kłaść się prędzej, ale jakoś szkoda mi wieczoru chociaż wiem, że nie robię nic produktywnego. W weekendy oczywiście odsypiam, wstając koło 10 lub 11.

  • Tak … prokrastynacja
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja

    PS
    A dlaczego takie zdjęcie do tego wpisu?

    • Jakub Ujejski

      Zdjęcie ma przedstawiać „siedzenie po nocach” :)

  • Karol

    Witam
    Generalnie popieram wczesne wstawanie i sam jestem tego najlepszym dowodem.
    Przykład z ostatniej chwili:
    – położyłem się spać bardzo późno bo koło 24 (bardzo wyjątkowa sytuacja bo normalnie to 22 a ja już w objęciach Morfeusza), domyślałem się że rano będę zmęczony więc nastawiłem budzik 15 min później niż zwykle (czyli 6:00) co by sobie „nadrobić” zaległości w spaniu
    – rano przed budzikiem jeszcze można powiedzieć spałem ale mój umysł już pracował i układał plan dnia
    – po wyłączeniu budzika jeszcze jakieś myśli o dłuższym spaniu mnie nachodziły ale z doświadczenia wiem że pozostałoby mi tylko „leżenie” w łóżku z zamkniętymi oczami a nie spanie
    Podsumowując wstałem rano prawie o normalnej porze pomimo zarwania nocki a byłem wypoczęty i rześki a to wszystko z moich obserwacji wynika z kilku rzeczy:
    – ustawieniu sobie celu na nadchodzący dzień
    – pozytywnym „nakręceniu” się na nowe nadchodzące wyzwania
    – odrobina aktywnego trybu życia (basen, bieganie, trochę gimnastyki) i świeżego powietrza

    P.S.
    To już offtopic ale może ktoś też tak ma:
    Kiedyś nie wierzyłem mojemu tacie który z powodu swojej pracy musiał wstawać o różnych godzinach w nocy i twierdził że nie musi nastawiać budzika bo i tak się budzi zaraz przed tym jak zacznie dzwonić. Jak to on określił „nastawia sobie w głowie budzik że musi wstać o takiej a siakiej godzinie” i po prostu wstaje. Oczywiście nastawiał budzik tak dla bezpieczeństwa.
    Dzisiaj jestem chodzącym dowodem takiego rozwiązania. Wieczorem przed pójściem spać myślę o której muszę wstać i co zrobić następnego dnia, „koduję” to sobie jakoś głębiej i budzę się kilka minut przed budzikiem który oczywiście ustawiam dla bezpieczeństwa (bo nie polegam na tej zdolności na 100%). Oczywiście to działa najlepiej jeśli mamy w miarę uregulowany tryb życia.

    Pozdrawiam

    • Jakub Ujejski

      Potwierdzam, ten „wewnętrzny budzik” działa. Czasem nawet do przesady. Gdy muszę wstać bardzo wcześnie (np. przed 5:00) bo gdzieś wyjeżdżam to zdarza mi się nawet, że budzę się ok. 1 godz. przed czasem a potem drugi raz 5 min przed czasem.

  • {o}

    Dobrym nawykiem jest wstawanie codziennie o tej samej porze – również w weekend. Jedynym owocem „odsypiania” w niedziele jest ciągłe rozsynchronizowanie zegara biologicznego sprawiające, że wiecznie jesteśmy niewyspani.

    • Jakub Ujejski

      Racja. Dla mnie nie ma różnicy czy jest środek tygodnia czy niedziela. Dzień to dzień. Zmienia się tylko to co robię po obudzeniu :)

      A co do „odsypiania” to czytałem kiedyś, że jeżeli w tygodniu śpi się za krótko to w weekend faktycznie można nadrobić zaległości i podobno to działa.

  • Witam Wszystkich,

    Mam także swoje doświadczenia w tym temacie. Praca wieczorem lub w nocy ma jedną zaletę … nie dzwonią telefony. Jako szef firmy w trakcie dnia mam sporo spraw wymagających skupienia. Chcę aby coś było zrobione, ale wciąż z rytmu wybijają telefony. Oczywiście ktoś powie, że tel można wyłączyć. Jednak co pomyśli o tym potencjalny klient, dla którego oczywiste jest, że dzwoni się 8-16.

    Na dłuższą metę nie da się pracować ciągle w nocy. Sam jestem właśnie w takim okresie. Dzisiaj spałem 4h i ten dzień raczej nie będzie produktywny:>.

    Pozdrawiam,
    Jacek Solka
    http://www.soled.pl

  • Wanda

    Od postu, w którym przez tydzień wstawaliśmy wcześniej i po podjęciu pierwszego kroku, po upadku i podjęciu drugiego kroku, i tak po upadkach i kolejnych krokach, doszłam do takiej sytuacji – zegar z przemiłą melodią dzwoni w drugim pokoju co 10 minut przez godzinę, w ciągu tej godziny go słyszę, ale mi nie przeszkadza a jednak nie pozwoli zasnąć, w tym czasie pozytywne myślenie – o tym co mam rano w planie i jak cudownie będzie gdy zacznę, bo gdy zacznę senność odejdzie, a atmosfera poranna to jak rzadna w ciągu doby i tylko moja. I, tu jest pies pogrzebany, tak mi to odpowiada, że gdy -jeszcze nie opanowałam tego w 100% codziennie- zarwę noc (o! tu na przykład piątek, sobota-filmy, czy dobra akcja w książce) i nie zrobię swego rytuału, cały dzień gryzie mnie to podświadomie, także coraz częściej wstaję wcześniej i coraz częściej mi się to udaje. Czasem 4,5 do 7 dni w tygodniu, czasem tylko 3 do 7 dni dni (pół roku to trwa)… Tu bardzo ważne jest mieć wyciszenie nocne dla siebie, tzw higiena snu?. Odkąd biegam z książką o 9 do sypialni, w pewnym momencie zaczął czytać książki mąż, bo mu wbijam do głowy ;), że TV bardziej rozdrażnia i nie przygotowuje do snu i nie wpływa dobrze na poranne wstawanie… Także bardzo miłe jest mieć kompana do czytania… No ale jak piszę jeszcze nie opanowałam tego do końca i nie we wszystkie 7 dni. Moja godzina wstawania to 6, ale dążę do 5-ej. Jeszcze jedno – gdy zrobię sobie rano pewne dla mnie istotne sprawy, przez które inne rzeczy/obowiązki po pracy odkładałam, to wtedy radośniej zabrać mi się za te ostatnie, bo wiem, że rano ”zaliczyłam” te pierwsze, oczywiście nikt nie powiedział, że jak lubię czytać książki, to tylko rano, Starczy czasu wieczorem, to znów robię to co lubię czy dla rozwoju czy dla czystej przyjemności… Poranki są wspaniałę, ale bardzo rozumiem osoby, któe mają problem ze wstawanie, wieczorem multum obietnic, a rano obrót na drugą strone i kołdra za uszy ;) Pozrawiam najmocniej!

  • Pingback: Prokrastynacja – chyba wiem na co jestem chory | Połykaj.pl()

  • No cóż, u mnie nie jest raczej problemem zostawianie spraw na wieczór, ale ze wstaniem rano mam problem. Nie zależnie od tego, co sobie obiecam wieczorem, jak się zmotywuję, to rano i tak wyłączam budzik i obracam się na drugi bok pod ciepłą kołderką. Nawet jak położę budzik po drugiej stronie pokoju, to jak zombie wracam do łóżka – taka słaba wola? Muszę spróbować metody z bardzo wczesnym kładzeniem się spać, może wtedy będzie łatwiej. Choć na brak snu raczej nie narzekam…

    • Jakub Ujejski

      Joanno, może spróbuj „marchewki”. Zaplanuj sobie na rano coś bardzo przyjemnego. Może kawa + dobra książka sprawi, że będzie Ci się chciało wstać?

      • Wiesz Jakub, problem polega na tym, że mało co przebija w swojej marchewkowatości przyjemność leżenia w ciepłym łóżku i zanurzania się w senną krainę. Ja to po prostu uwielbiam. Muszę wymyśleć jakąś mega marchewę…

  • Longina

    Mimo, że też się zaliczałam zawsze do nocnych marków to zgadzam się z zasadą, że lepiej wstawać wcześniej. Tyle, że dla wszystkich to wcześniej to 6 (max. 5:30). Dla mnie 5:30 to normalna godzina wstawania w tygodniu i w pracy zdecydowanie nie jestem pierwsza. Żeby mieć taki czas rano kiedy mogę coś nadrobić musiałabym chyba wstawać o 4 a to już mi się średnio podoba. Na razie za to próbuję opanować wcześniejsze kładzenie, tak żeby w tygodniu normalnie się wysypiać i nie odsypiać w weekend, co teraz jest na porządku dziennym. Jak to opanuję, to rozważę opcję wstawania również w weekend o tej samej godzinie. Mam jednak jeszcze małą wątpliwość bo z powodu małego metrażu jest duża szansa, że będę budzić pozostałych domowników, a jak się będzie budzić najmłodsze to wcześniejsze wstawanie w weekend nie będzie miało wielkiego sensu :)

  • abb

    od kilku dni wstaję wcześniej. kładąc się myślę, o której muszę wstać, budzę się tuż przed budzikiem lub po pierwszym dźwięku. gdy wewnętrzny głos karze spać mówię mu, że po śniadaniu utnę sobie drzemkę i nadrobię ;) a wtedy o dziwo wstaję. oczywiście po śniadaniu już funkcjonuję.

    KWESTIA MOTYWACJI

  • Witam.
    Od kilku dni próbuję wcześnie kłaść się spać. Do tej pory zredukowałem godzinę z 2-3 do 0-1, dziś spróbuję zasnąć o 23. Zdziwiło mnie dziś to, że zasnąwszy o 1, o 9 nie byłem jeszcze wyspany i niestety obudziłem się o 11, mimo, że wcześniej dzwoniły budziki.
    Pozdrawiam.

  • Przemoo

    Od tygodnia wstaję codziennie o 5:00 – ustalenie godziny wstawania (celu) spowodowało, że codziennie jestem bardziej zdeterminowany by wstać. Udaje mi się także rano wykonać jedno ważne zadanie, więc produktywność wzrosła – ale jednak to jeszcze nie jest to co chcę osiągnąć:>

    • Przemoo

      z racji tego, że mrówka odświeżyła temat pragnę poinformować, że wstawanie o 5 weszło mi w nawyk ;) cały luty wstawałem o 5 i do tej pory o tej wstaje :) na pewno pomogło mi to, że wiele osób wie o tym, że wstaje o tej godzinie, a gdybym nie wstał też by się o tym dowiedzieli :>

  • Od kilku dni udaje mi się wstawać o 6:30, co więcej budzę się sama chwilę przed budzikiem. To wielki sukces, ponieważ wcześniej wstawałam o 8:00 po kilkukrotnym przestawieniu budzika ;-)

    Co za tym idzie około 22 jestem już padnięta i grzecznie idę do łóżka. Dzisiaj sobota, obudziłam się o 6:45 bez budzika (no chyba, że liczyć kota, który uparcie starał się wedrzeć pod kołdrę ;-))

  • Daria

    czytam wasze komentarze i aż zazdrość mnie zżera – szczerze podziwiam.
    od 1,5 tygodnia mam zwolnienie lekarskie i w sumie czuję się dobrze, więc próbowałam wstawać o 6, żeby nadrobić wszystko i mieć czas dla siebie.
    Ale nawet nastawienie 5 alarmów [ z drzemkami ! ] nie zadziałało i się chyba poddam.
    Po przeczytaniu tych komentarzy dzisiaj zrobię ostatnią próbę – wieczorem przygotuję mega pyszne śniadanie i postawię koło łóżka.
    Jak to nie zadziała to stwierdzę, że jestem nocnym markiem i mam na to dowody.
    Ehhh. :(

    • Przemoo

      Dario, powiem Ci, że moje wczesne wstawanie nie miałoby miejsca, gdybym nie planował wyjść z domu – może możesz wcześniej otworzyć biuro i pójść tam przed wszystkimi? pójść do sklepu? pobiegać?

  • Daria

    Nie zadziałało ;/
    Mimo, że specjalnie upiekłam babeczki.
    Od zawsze wiedziałam, że mam słabą silną wolę, ale miałam nadzieję, że słabość do babeczek będzie większa niż do spania :) i się przeliczyłam, bo obudziłam się o 11 a wstałam o 14. ;/
    Pomysł z biurem odpada – ciągle etap edukacji. Biegać próbowałam w zeszłym roku i faktycznie wstawałam rano o 6 jakoś, ale po 3 dniach organizm nie wytrzymał i przespałam budzik, mimo że wcześnie się położyłam do spania.
    Sklep – to może być dobry pomysł – spróbuję w dni gdy później zaczynam zajęcia. :)

  • Daria, jak jesteś (byłaś) na zwolnieniu to powinnaś odpoczywać i odpuścić sobie wczesne wstawanie. Po chorobie czasem potrzebna trochę czasu na regenerację i odpoczynek. Jak byłam chora to potrafiłam zaliczyć kilka drzemek w ciągu dnia, a to zupełnie nie w moim stylu.

    Może teraz pójdzie Ci lepiej? Odkrywam na nowo uroki wczesnego wstawania :-)
    Przez 8 lat od poniedziałku do piątku musiałam wychodzić z domu na autobus o 6:30/45, żeby dojechać do szkoły i jakoś dawałam radę. Potem się jakoś strasznie rozleniwiłam i teraz widzę ile mam do nadrobienia.

  • Daria

    Od czwartku już nie jestem na zwolnieniu. Wstawałam tak w miarę wcześnie [7-8] zmuszona dojazdem na zajęcia, ale i tak nie było to dla mnie zadowalające, bo przed wyjściem nie zdążyłam niczego zrobić z GTD’owskich list.
    Wczoraj miałam męczący dzień, przez 5 godzin bez przerwy gdzieś biegałam i załatwiałam [jak na ironię ubrałam obcasy – pewnie znasz ten ból mrowka-r :) ]. Koło 21 zrobiłam się zmęczona i jeśli mam za cel wstawać o 6 to 21 byłaby idealną godziną na usypianie się :).
    Wniosek z tego taki, że chyba muszę pomyśleć nad regularnym bieganiem czy jakimś sportem.

    To wspaniałe, że tak mnie motywujecie ;)
    Jutro jest poniedziałek, co oznacza dobry dzień na zwiększony wysiłek do osiągnięcia celu.:)

  • Bardzo dobry artykuł. W moim przypadku też pomogło wcześniejsze wstawanie. Najprzyjemniejszym uczuciem jest to, gdy wiem, że jestem o kilka godzin do przodu przed innymi :)
    Napisałem ostatnio artykuł o 16 sposobach na prokrastynację, o tutaj: http://lordslifestyle.pl/16-sprawdzonych-sposobow-na-prokrastynacje
    Co o tym sądzisz?

  • Przesiaduję nocą bo lubię tę atmosferę, poza tym jest większy spokój i nie ma rozpraszania przez tysiące zbędnych rzeczy. Oczywiście jedne rzeczy lepiej robi się nocą, inne w ciągu dnia, zależy jak duży trzeba w to włożyć wysiłek umysłowy.

  • gorczas

    Jakubie, a o której teraz zwykle kładziesz się spać i wstajesz? I co robisz jak zdarzy Ci się robić coś dłużej w nocy? Wstajesz o tej samej godzinie co zawsze (skrócając czas snu), czy wstajesz odpowiednio później, żeby czas snu był cały czas taki sam?

    Pozdrawiam,
    Przemek

    • To zależy od tego jak bardzo się zasiedzę. Staram się spać przynajmniej 6 godzin. Jeżeli mam przed sobą min. 6 godzin snu, to wstaję normalnie. W przeciwnym wypadku przestawiam budzik.

  • ja również zaczynam przygodę z wczesnym wstawaniem co mi teraz pomaga

    – fazy snu (spie 7,5h)
    – przezwyciężenie nawyku spania do pozna, czyli zastąpienie nawyku (zamiast spać prowadzę bloga)
    – planuje moja pobudkę co dokładnie zrobię
    – wizualizuje sobie przed zaśnięciem zegarek z godzina o której sie obudzę
    – pisanie bloga (albo czynności które mam zrobić rano zamiast spania) musza być tak ciekawe żeby mnie wyrwać mnie ze snu).

    mam nadzieje ze po miesiącu wyrobi mi sie nawyk ;)

  • Anna

    Ciekawe, czy naprawdę można się przestawić, bo u mnie ważna jest pora obudzenia się. Mogę spać 8-9 godzin, a i tak o 5-6 rano jestem nieprzytomna i potem śpiąca przez cały dzień. Po 7-8 godzinach snu, gdy wstaję ok. 8-9 rano jest wszystko OK. Chciałabym się przestawić i chodzić na tanie pływanie na basen w godz. 6-7. Może zrobię sobie eksperyment, zobaczę po miesiącu jak będzie. Tylko nie wiem, co będę robić w inne dni o 5 rano i co z wieczornym życiem towarzyskim???