Przenieś biuro do samolotu


Zdjęcie peter pearson

Sezon świąteczno-noworoczny sprzyja podróżom. W mediach głośno było ostatnio o uziemionych polakach, którzy ze względu na warunki pogodowe nie mogą przylecieć na święta do kraju.

Te wydarzenia przypomniały mi o moich doświadczeniach związanych z przelotami.

W minione wakacje miałem okazję spędzić kilkanaście godzin w samolocie i zdałem sobie sprawę, że jest to wręcz idealne miejsce do produktywnej pracy:

  • Przez długie godziny jesteś dosłownie przypięty do swojego fotela i nie bardzo masz gdzie iść.
  • Nie bardzo masz z kim poplotkować.
  • Szum silników skutecznie zagłusza inne rozmowy (można go zniwelować zakładając odpowiednie słuchawki).
  • Jesteś odcięty od reszty świata (brak telefonu i dostępu do internetu).
  • Powierzchnia twojego „biurka” jest tak mała, że możesz się zająć tylko jedną sprawą na raz.

Do tego można dodać jeszcze jedną zaletę. Wsiadasz do „biura” w jednym mieście a wysiadasz w innym. Niestety koszt znacznie przewyższa wynajęcie biura w mieście. A teraz tak trochę na serio.

Jaki wniosek można z tego wysnuć?

Praca bez rozpraszania

Możliwość pracy bez rozpraszania to w niektórych biurach luksus. Ciągle dzwoni telefon, koledzy „wpadają” z krótkimi pytaniami, kolejka nowych e-maili nieustannie się powiększa. Czytałem kiedyś badania z których wynika, że przeciętny pracownik biurowy jest rozpraszany co 12 minut! A teraz pomyśl ile zadań wymaga skupienia przez przynajmniej godzinę?

Praca nad jednym zadaniem

Nie od dzisiaj wiadomo, że wielozadaniowość (multitasking) nie jest produktywnym zachowaniem. Jednoczesna rozmowa telefoniczna i odpisywanie na e-mail z pewnością nie jest skuteczna. O wiele więcej możesz zdziałać koncentrując swoją uwagę na jednym zadaniu i usuwając z pola widzenia wszystkie pozostałe.

Praca przez określony czas.

Świadomość, że lot skończy się za godzinę albo dwie wytwarza pewną presję i motywuje do działania. Gdy masz przed sobą cały dzień na pracę to bardzo łatwo poddajesz się wymówkom na początku dnia. Teraz zrobię sobie kawę, za chwilę zapytam kolegę co u niego słychać, potem przejrzę pocztę, itd.

-

Zejdźmy na ziemię. Wcale nie musisz latać samolotem, żeby doświadczyć warunków, w których otoczenie (paradoksalnie!) pozytywnie wpłynie na twoją pracę. Podczas studiów, przez kilka lat jeździłem pociągiem pomiędzy uczelniami w Krakowie i w Warszawie.  Były to zazwyczaj najbardziej produktywne 3 godziny w tamtym okresie.

Jak przenieść samolot/pociąg do biura/domu?

Na koniec kilka porad, które możesz wdrożyć u siebie w pracy od zaraz.

  • Rozpocznij pracę wcześniej – Gdy wcześniej zaczniesz to wcześniej skończysz. Łatwiej Ci będzie się skoncentrować gdy zaczniesz zanim pojawią się pozostali koledzy z pracy czy domownicy.
  • Ustal sobie konkretny przedział czasowy - Zamiast przeznaczać 5 godzin na dany projekt ustal 1-2 godziny. Będziesz zaskoczony jak wiele przy takich założeniach można wykonać. Dodatkowo po tych 2 godzinach umów się z kimś, żebyś nie mógł przekroczyć terminu.
  • Przejdź w tryb offline – Odłącz kabel od internetu, wyłącz telefon albo przełącz na automatyczną sekretarkę. Koniecznie blokuj dłuższe przedziały czasowe na pracę w spokoju.
  • Kup sobie korki do uszu lub noś słuchawki - Nie mam nic do współpracy z innymi ludźmi i rozmowy ale czasem trzeba się wyłączyć.

Może Cię również zainteresować:

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na darmowy newsletter i poznaj m.in. 8 sposobów na więcej czasu w ciągu dnia.

12 Komentarzy do “Przenieś biuro do samolotu”

  1. shpyo 4 stycznia 2011 at 13:34 #

    Podczas pierwszego lotu nie mógłbym się skupić na pracy, bo bym pewnie podziwiał widoki. Może za drugim razem coś by z tego było :)

    • hormel 4 stycznia 2011 at 13:50 #

      Gdybyś leciał do Stanów to pewnie byś zmienił zdanie po godzinie lotu nad oceanem ;P.

    • Jakub Ujejski 4 stycznia 2011 at 14:06 #

      Widoki da się podziwiać zazwyczaj tuż po starcie albo zaraz przed lądowaniem. Gdy lecisz wysoko to widać jedynie chmury pod samolotem. No i jeszcze jeden warunek musi być spełniony – miejsce przy oknie :)

  2. sortris 4 stycznia 2011 at 17:44 #

    Ostatnio coraz bardziej we znaki daje mi się telefon. Dzwoni w najmniej oczekiwanym momencie i skutecznie rozprasza mnie podczas pracy. Tak samo zauważyłem, że gdy zabraknie internetu, moja efektywność zwiększa się o kilkanaście-kilkadziesiąt procent. Także moje 2 główne rozpraszacze to internet i telefon. Od dziś wyłączam telefon na czas pracy. Pozdrawiam.

  3. Cyprian 4 stycznia 2011 at 21:15 #

    Może na PKP można kupić jakiś wagon z demobilu :)

  4. Cyprian 4 stycznia 2011 at 21:20 #

    @sortris Telefon rozumiem … ale co w Internecie Cię akurat rozprasza?

    PS
    Co do telefonu to chyba na okrągło nie dzwoni, a przerwy w pracy też trzeba zrobić … ja uwielbiam rozmawiać chodząc … w ten sposób chwila odpoczynku.

  5. SiMet 4 stycznia 2011 at 23:02 #

    W mojej pracy akurat nie da sie pracowac bez internetu. A telefon cale szczescie nie dzwoni zbyt czesto. Jedynym rozpraszaczem na jaki moge narzekac to wspolpracownicy, ale oni tez niezbyt czesto mnie nagabuja (glowie via Skype jako srodek komunikacji w pracy).

    A tak to zazwyczaj sluchawki na uszach (gdzie muzyka tez czasami potrafi rozpraszac), jezeli telefon dzwoni zbyt czesto to wyciszyc i rzucic na lozko (tak aby go nie widziec). Wszystkie zbedne komunikatory wylaczyc (ew dac ukryty).

    Taka metodyka pozwala mi wyizolowac sie od otoczenia. Reszta to juz walka z samym soba

  6. Cyprian 5 stycznia 2011 at 13:03 #

    Dekoncentracja w biurze to jedno, a w domu (chyba, że ktoś ma biuro w domu).

    Sądzę, że jednym z dobrych pomysłów jest wyrzucenie telewizora :)
    Nie mam od paru miesięcy, bo się zepsuł, i mogę powiedzieć, że żyje się lepiej i spokojniej (szczególniej gdy się nie widzi polityków :) ) ).

    Do przemyślenia:
    http://www.youtube.com/watch?v=pbY0fiJgkhI

    • Jakub Ujejski 5 stycznia 2011 at 13:18 #

      Doskonale wiem co czujesz – nie mam TV od ośmiu lat i nadal żyję ;) Kultywuję u siebie wybiórczą ignorancję – jestem na bieżąco tylko z tym co mnie interesuje.

    • SiMet 6 stycznia 2011 at 23:44 #

      Brak telewizora jest tez rzecza swietna z tego powodu, ze nie marnuje sie przy nim czasu. Nie wiem jak Wy, ale ja mam tak, ze jak siedze w barze i jest tam telewizor to jakos tak bezwiednie przyciaga moja uwage.

  7. Jola 5 stycznia 2011 at 22:08 #

    Bardzo podobaja mi sie te Twoje pomysly i na pewno dobrze jest je zastosowac !! :) ale z tym porannym wstawaniem nadal mam problem :( !!! taki spioch ze mnie . TV nie mam od lat :) !! i jest fajnie.

  8. Jola 5 stycznia 2011 at 22:14 #

    Ah i jeszcze jedno ‘Produktywni nie jedza pianki’ po prostu super !!!! ta dziewczynka byla komiczna i taka slodka!!


Dodaj komentarz