Czego gry komputerowe nauczyły mnie o produktywności

Gry komputerowe powszechnie uważane są za uosobienie zmarnowanego czasu. Zwolennicy doszukują się aspektów edukacyjnych. Moje obecne podejście do gier jest zdystansowane i traktuję je jako rozrywkę, czasem (w przypadku gier logicznych) jako ćwiczenie umysłu.

Dawniej było zupełnie inaczej. Czy byłem nałogowym graczem? Momentami tak – każdą grę, którą zainstalowałem musiałem skończyć! Na szczęście szybko rosnące wymagania sprzętowe skutecznie mnie powstrzymały przed sięganiem po nowsze tytuły.

W końcu kupiłem laptopa i zapomniałem o graniu. Wyciągnąłem z tego jednak pewne wnioski.

Przebłyski produktywności z tamtego okresu

Poza wspomnianymi wcześniej grami logicznymi są trzy typy gier, które szczególnie lubiłem (lubię?). Każdy z tych typów nauczył mnie czegoś o produktywności:

Upór, wytrwałość i odwaga

Dawno dawno temu, gdy komputery miały 4MB RAMu zamiast 4GB a szybkość procesora mierzona była w Mhz grałem w gry platformowe (np. Mario Bros). Charakterystyczną cechą tego tych gier było kilka żyć głównego bohatera. Gdy natrafiałem na jakiś skomplikowany fragment, nie zastanawiałem się, tylko próbowałem go przejść – najwyżej stracę życie. Po utracie wszystkich żyć trzeba było zacząć planszę od nowa. Zauważyłem, że zamiast się załamywać, że mi się nie udało, niecierpliwiłem się, że ponowne ładowanie planszy tak długo trwa!

Wniosek: To przykład cechy, której u siebie wcześniej nie zaobserwowałem – podnieś się i spróbuj jeszcze raz. …i jeszcze raz, i jeszcze jeden… i tak aż do skończenia gry. W życiu jest tak samo. Po porażce trzeba wstać i spróbować jeszcze raz.

Zaangażowanie

Wraz z pojawieniem się gier typu FPP czy FPS – gdzie otoczenie widziane jest oczami bohatera (Duke Nukem 3D, Quake) dosłownie wtopiłem się w inny świat. Później nieco bardziej wyrafinowany (I.G.I.). Nigdy wcześniej moje zaangażowanie i skupienie nie było tak olbrzymie. Nawet nie odczuwałem zmęczenia ani głodu – brzmi groźnie, ale przeżyłem :)

Wniosek: Skoro mogę się tak zaangażować w grę, że zapominam o otaczającym mnie świecie, to znaczy, że potrafię się skupić, gdy tego chcę. Inaczej mówiąc po tym oświeceniu wyrzuciłem ze słownika zwrot „nie potrafię się skoncentrować”, na dobre!

Odpuszczanie

Strategiczne gry turowe, a konkretnie „Cywilizacja”- nauczyły mnie, że ciągłe granie trwające po kilkanaście godzin powoduje pojawianie się obrazu planszy po zamknięciu oczu. A tak na poważnie, to jest to skrajnie wyczerpujące i nieefektywne, bo później do niczego się człowiek nie nadaje.

Wniosek: Są projekty, których nie da się wykonać „od kopa” za jednym razem. Trzeba sobie pracę podzielić na mniejsze elementy i skupiać się osobno na każdym z nich. Nawet jeżeli masz ochotę na jeszcze jedną „turę” gdy jest już późny wieczór – odpuść sobie i zajmij się tym następnego dnia.

Nawet z grania można wyciągnąć pozytywne wnioski. Tylko uważaj, żebyś nałogowo nie zaczął szukać sposobów na zwiększenie produktywności instalując co chwilę nową grę!

Masz inne wnioski lub przemyślenia związane z grami i produktywnością? Komentarze są do Twojej dyspozycji!

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na darmowy newsletter i poznaj m.in. 8 sposobów na więcej czasu w ciągu dnia.
  • pbos

    Fajne!:D może jak przełożę sobie to na inny kontekst to wreszcie ruszę z pracą dyplomową! Powinno pomóc:D

  • Chciałbym dodać 2 kwestie:

    1.Cierpliwość:

    Pisałeś że grałeś w I.G.I, też pogrywałem zarówno w pierwszą jak i drugą część tej gry i pamiętam że momentami trzeba było sporo poczekać po to aby patrol przeciwnika poszedł sobie lub wszedł w czystą przestrzeń do ostrzału.

    Zdarzało się że cały poziom polegał na tym by chodzić od ukrycia do ukrycia i odpowiedni długo czekać na własną okazję.

    2.Myślenie „poza schematami”

    Niejednokrotnie starałem się przejść jakiś poziom w sposób „nie przewidziany” przez twórców. Gra nie musi być specjalnie skomplikowana żebyśmy zaczęli kombinować. Często też w ten sposób omijamy intencje twórcy gry – „To obejdę w taki sposób, tutaj pójdę pod koniec planszy” itd…

    Oczywiście inwencja była czasem koniecznością – myślenie poza schematem po to żeby przechytrzyć wysoki poziom trudności gry narzucony przez producenta.

    Pozdrawiam !

    • Jakub Ujejski

      Z tą cierpliwością to masz rację – czasem trzeba było jej bardzo dużo :) Jak w życiu :)

  • Najwięcej z gier od najmłodszych lat to nauczyłem się języka angielskiego

  • May

    Pamiętam, jak szukałam rozwiązania problemu z „wywalającymi się” Heroes 5 przez trzy dni z rzędu przez cały wolny czas. I się udało :) Wtedy pomyślałam: „Widzisz, a jednak potrafisz się nie poddawać choćby nie wiem co i to działa. Rób tak też w pracy!” :)

  • Przemoo

    punkt „Zaangażowanie” popieram w 100%!
    Daje do myślenia!

  • Janek Chm.

    Super:) Dowcipnie, budująco :) Takie idealne na kategorie na Twoim blogu „2 minuty przed zaśnięciem” albo „na dobry sen” :)
    Przeczytanie tekstu zajęło chwilę a są dobre inspirujące treści i podane, zaryzykuję, w dowcipny sposób.
    Ja skończyłem czytać z uśmiechem na ustach. Nie lubię tego, ale kto też miał uśmiech na twarzy przy czytaniu niech napisze autorowi :)