Dźwignia produktywności

Jakiś czas temu zastanawiałem się nad zakresem tematycznym Produktywnie.pl. Im dłużej siedzę w temacie produktywności osobistej tym większy (a może gęstszy?) wydaje mi się ten obszar. Przyszło mi wtedy do głowy porównanie, które w moim przekonaniu dobrze oddaje istotę i zakres tematyczny produktywności osobistej.

Wyobraź sobie dźwignię: kij podparty na kamieniu, którym starasz się unieść do góry ciężki głaz.

To czy Ci się uda zależeć będzie od kilku czynników:

  • siły nacisku na kij
  • długości i materiału z którego wykonany jest kij oraz miejsca jego podparcia.
  • ciężaru głazu, który chcesz podnieść.

Dźwignia produktywności

Przenosząc zasadę działania dźwigni w tematykę produktywności można znaleźć pewne analogie.

Dźwignia produktywności

Nacisk = Praca

Siła nacisku na dźwignię obrazuje pracę jaką wykonujesz na codzień. Im więcej i ciężej pracujesz tym siła jest większa.

Dźwignia = Narzędzia

Dźwignia to przykład tych wszystkich narzędzi, które wykorzystujesz do osiągnięcia sukcesu. Mogą to być kalendarze, listy zadań czy też skompilkowane programy komputerowe.

Ciężar = Zadania

Ciężar obrazuje wszystko to, co chcesz/musisz/powinieneś zrobić lub osiągnąć. Są tam zadania, zobowiązania, pragnienia. Wszyscy mają taki ciężar, ale nie wszyscy wiedzą z czego ten ich ciężar się składa.

Co oznacza podnieść ciężar?

Podnieść ciężar, to odnieść sukcesz, zrealizować się w życiu. Dla każdego będzie to coś innego. Tym właśnie jest produktywność. Nie ważne jest jak długo i jak ciężko ani też przy pomocy czego pracujesz, ważne jest to co dostarczasz (sobie i innym), jak się realizujesz.

Postrzeganie produktywności

Zauważyłem, że ludzie koncentrują swoją uwagę tylko na fragmencie tego obrazka i wybiórczo traktują temat produktywności.

Robić więcej w tym samym czasie

Są tacy, którzy daliby wiele, żeby doba miała kilka godzin więcej. Opanowują oni sztukę wielozadaniwości (multitasking) czyli robienia wielu rzeczy jednocześnie. Ciągle gdzieś pędzą. Pracują ciężko i skupiają się na własnej wydajności (szybsze czytanie, słuchanie, nauka, planowanie).

Ogólnie rzecz biorąc są to ludzie żyjący w pośpiechu.

Korzystanie z wydajnych narzędzi

Są też tacy, którzy odkryli, że odpowiedni dobór narzędzi, może ułatwić pracę. Nie chodzi tu tylko narzędzia fizyczne czy elektroniczne gadżety, dotyczy to również metod czy delegowania. Większość swojego czasu poświęcają oni na szukanie idealnego programu do zarządzania czasem, albo metody, która pozwoli im osiągnąć jak najwięcej przy jak najmniejszym wysiłku.

Po najmniejszej linii oporu

Niektórzy koncentrują swoją uwagę na tym co mają podnieść i starają się, żeby tego było jak najmniej. Takie osoby robią zazwyczaj tylko to co muszą, nie kreują swojego życia, tylko reagują na to co im otoczenie narzuci.

Zrównoważone podejście

Wybiórcze zastosowanie rozwiązań czasem przynosi efekty, ale na dłuższą metę sprawdza się przede wszystkim zrównoważone podejście.

Zamiast albo zwiększać nacisk (ciężej pracując) albo zwiększać dźwignię (np. korzystając z kalendarza, list zadań itp) albo zmniejszać ciężar (upraszczając, eliminując), najlepiej zastosować wszystko naraz.

Na tym właśnie będę się koncentrował wybierając tematy artykułów. Poznasz sposoby na to, żeby pracować mądrze a nie ciężko. Przeczytasz o narzędziach, technikach i programach, które odpowiednio wykorzystane ułatwią Ci realizację działań. Dowiesz się jak wyeliminować i oczyścić swoje życie ze zbędnych elementów, które zabierają Ci czas i energię.

Zapraszam do komentowania.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na darmowy newsletter i poznaj m.in. 8 sposobów na więcej czasu w ciągu dnia.
  • Wanda

    Jest w tym wiele racji. Nie mogę się doczekać następnych artykułów:) Pozdrawiam!

  • Barbara

    Ja mam chyba zły dzień. Ale mam wątpliwości- produkujmy więcej, lepiej, taniej, pracujmy wydajniej, bądźmy bardziej dyspozycyjni, kreatywni. I do czego zmierzamy? Wprowadzenie komputerów miało pomóc w pracy – i pomogło – tyle, że robię co najmniej dwa razy więcej niż przedtem i jak pracowałam 10 godzin dziennie tak pozostało. To zwiększanie produktywności kojarzy mi się z coraz większym obciążeniem, bo czasu wolnego wcale nie przybywa. To chyba jakaś nowsza forma niewolnictwa.

    • Jakub Ujejski

      Posługując się analogią dźwigni, opisana przez Ciebie sytuacja, to: zwiększanie nacisku, korzystanie z wydajniejszej dźwigni i zwiększanie ciężaru (głazu). Tym sposobem faktycznie daleko się nie zajdzie.
      Niestety gospodarka światowa napędzana jest przez konsumpcję, a w reklamach dowiadujemy się, że własnie na rynku pojawił się produkt bez którego nie można żyć (mimo, że wcześniej jakoś świat istniał bez tego produktu). Kluczem jest uświadomienie sobie tego i weryfikowanie własnych działań poprzez zadawanie sobie pytania: Czy to co dorzucam do mojego głazu naprawdę powinno się tam znaleźć.

      Na koniec mam cytat (do którego pewnie się jeszcze odniosę w przyszłości):
      „Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy za pieniądze, których nie mamy, żeby zrobić krótkotrwałe wrażenie na ludziach, na których nam nie zależy.”
      – Tim Jackson

      • Wanda

        Dawno to sobie uświadomiłam, że ”Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy za pieniądze, których nie mamy, żeby zrobić krótkotrwałe wrażenie na ludziach, na których nam nie zależy.”
        Często nawet człowiek nie ma czasu cieszyć się z tych rzeczy, bo musi je odpracować po godzinach itp.

        A propo głazu, co jeśli to inni dokładają nam do głazu tłumacząc ”jak sobie nie poradzisz to zmień posadę” . Możemy uważać się za efektywnych, lecz co jeśli ktoś inny uważa inaczej? Gdy się osiągnie pewien szczyt, źle jest odbierane, gdy na drugi raz do niego nie dosięgniesz…

  • Barbara

    Trafnie to ująłeś. Gospodarka światowa ma swojego naganiacza w postaci mediów i dzięki temu jedni i drudzy mają się nieźle.
    Ale zwiększanie masy głazu wynika często z braku wyobraźni i wiedzy tych, którzy zarządzają daną dziedziną – mam doskonały przykład w ochronie zdrowia, gdzie kolejne rozwiązania poza dokładaniem obowiązków nie wnoszą niczego. Niezadowoleni są wszyscy – Ministerstwo Zdrowia, NFZ, świadczeniodawcy i przede wszystkim pacjenci, którzy teoretycznie są najważniejsi.

  • Świetna analogia i bardzo fajny rysunek – zaraz sobie wydrukuję i przypnę na tablicy korkowej z inspirującymi materiałami :)

    Barbara zwróciła uwagę na coś bardzo ważnego, problem z którym borykają się wszyscy – postęp prowadzi do zwiększenia ilości pracy, bo wzrost jej intensywności staje się możliwy. Jednak wszyscy borykamy się z tym problemem – nie tylko w kontekście światowej gospodarki – ale w codziennym życiu, tym prywatnym. Skoro mogę więcej pracować i potrafię zdobyć ułatwiające to narzędzia i – w efekcie – jestem w stanie podnieść większy głaz, a więc osiągnąć prawdziwy sukces… To co zrobię za chwilę? Oczywiście, zachęcony efektami włożę w podejmowane działania jeszcze więcej pracy i z wykorzystaniem jeszcze lepszych narzędzi, by każdy kolejny sukces przyćmiewał poprzedni.

    Nie ma w tym nic złego – na tym właśnie polega rozwój, co tak trafnie obrazuje grafika Jakuba. Ale trzeba się pilnować i – najlepiej intuicyjnie – właściwie dobierać cele w życiu. Dla mnie konieczne jest spisywanie ich w ujęciu długofalowym. Wiem wtedy, że nie muszę brać na siebie więcej „wyzwań”, bo już sobie wybrałem te, na których mi zależało i mam świadomość robionych postępów.

  • Mic hał

    W mojej opinii problem można sprawdzić do tak zwanego paradoksu wyboru, trafnie zdefiniowanego tu:

    http://tedxgalicia.com/?p=200

    W skrócie chodzi o to, że Internet i komputery dały nam wprost nieograniczone możliwości wymyślania i wykonywania pracy. Rozbiliśmy akwarium, które ograniczało pracę umysłową (szybkość przetwarzania i przesyłania informacji metodami papierowymi). Jeśli mamy pozostać szczęśliwi trzeba na powrót samemu skonstruować „własne akwarium”, a więc strefę aktywności w której się poruszamy i której zagospodarowanie będzie sukcesem.

    Jak to zrobić? Dla mnie dobrym tropem jest „przegląd tygodnia” pojawiający się wśród wielu fachowców od zarządzania czasem. W istocie ważne jest, aby patrzeć na tydzień pracy jako pewien zasób do zagospodarowania – jeśli chcemy zachować równowagę trzeba tam znaleźć czas na pracę, dom i na odpoczynek. Owszem mogą się zdarzać „ciężkie tygodnie”, ale kilka pod rząd nieuchronnie prowadzi do wyczerpania i dłuższej rekonwalescencji. Z mojej obserwacji wynika również, że jeśli na naszej rozkładówce tygodnia na jakąś aktywność nie ma miejsce to po prostu na nią nie ma czasu… Lepiej zmienić rozkład tygodnia niż łudzić się, że przyjdą lepsze czasy…

  • Jest jeszcze jeden typ kolesi. Tacy, którzy większość czasu spędzają na zastanawianiu się jak dobrze zarządzać swoim czasem i jak być produktywnym ;)