30-dniowe wyzwanie: Miesiąc bez serwisów społecznościowych

To jest wpis z cyklu 30-dniowe wyzwania.

W ramach tego cyklu, na 30 dni wprowadzam do swojego życia jakąś zmianę i opisuję efekty tego eksperymentu. 30 dni to wystarczająco długo, żeby się przekonać czy coś przynosi oczekiwane skutki i jednocześnie na tyle krótko, żeby dało się wytrzymać.

Więcej informacji na ten temat przeczytasz na stronie 30-dniowe wyzwania.

W tym miesiącu mam zamiar zredukować swoją aktywność w serwisach społecznościowych. Być może Tobie również przyda się taka przerwa.

Moja dotychczasowa aktywność w serwisach społecznościowych

Nigdy nie uważałem się za osobę, która notorycznie spędza czas w portalach społecznościowych. Zawsze podchodziłem do tego tematu z dystansem.

Jeżeli dany serwis mi nie służy to nie mam oporów przed usunięciem konta. Tak też zrobiłem (2-3 lata temu) z kontem na Naszej Klasie. Podobnie jest w drugą stronę. Dopóki korzyści płynące z posiadania konta nie przewyższą kosztów – wstrzymuję się. Z tego właśnie powodu nie mam jeszcze konta na Google+.

Gwoli ścisłości poniżej zamieszczam listę serwisów społecznościowych, z których dotychczas w miarę regularnie korzystałem:

  • Facebook – profil prywatny i profil strony
  • Twitter – profil prywatny i profil strony
  • Blip – profil prywatny i profil strony
  • GoldenLine – profil prywatny
  • LinkedIn – profil prywatny

Dlaczego zdecydowałem się na ograniczenie mojej obecności w serwisach społecznościowych?

Facebook

Z wymienionych powyżej, to Facebook stał się impulsem do podjęcia tego wyzwania.

Do tej pory logowałem się na swoje prywatne konto FB i za jego pomocą dodawałem treści na facebookowej stronie Produktywnie.

Problem w tym, że zamiast przechodzić bezpośrednio do zarządzania stroną, Facebook podsuwał mi informacje dodane przez moich znajomych. Pojawiła się więc “potrzeba bycia na bieżąco” i przynajmniej przejrzenia tego, co dodali znajomi od mojego ostatniego logowania. W tych wiadomościach pełno było linków do “ciekawych” miejsc w sieci. Demotywatory, YouTube, itp.

Obserwując swoją aktywność w ciągu ostatnich tygodni doszedłem do wniosku, że:

  1. Wizyta na Facebooku jest o wiele dłuższa niż wstępnie zakładałem. Zazwyczaj ląduję na zewnętrznych stronach, zachęcony linkami podesłanymi przez znajomych.
  2. Korzystanie z Facebooka stało się dla mnie “odruchem”. Zdarzało mi się, że logowałem się i dopiero po tym fakcie zdawałem sobie sprawę, że znów wszedłem na FB.

Twitter i Blip

Twitter i jego polski odpowiednik – Blip nie stanowiłyby dla mnie większego problemu, gdyby nie aplikacje do ich obsługi, dostępne na iPhone’a. Często łapałem się na tym, że przeglądam blipnięcia i twitnięcia osób, które obserwuje, zamiast poczytać sobie jakąś ciekawą książkę albo po prostu położyć się spać.

GoldenLine i LinkedIn

GoldenLine i LinkedIn odwiedzam bardzo rzadko. Zazwyczaj wtedy, gdy ktoś mi wyśle zaproszenie albo dostanę powiadomienie o nowej prywatnej wiadomości. Nie mam z tym większych problemów, poza świadomością, że są to kolejne skrzynki na sprawy przychodzące, które co jakiś czas trzeba opróżniać.

Jak będzie wyglądał mój miesiąc bez serwisów społecznościowych?

Ponieważ jest to 30-dniowa próba, nie zamierzam usuwać żadnego z posiadanych kont. Nie chcę też w całości zrezygnować z korzystania z serwisów społecznościowych, bo dla wielu czytelników (w tym, być może i dla Ciebie) są one źródłem informacji o nowych artykułach na Produktywnie. Stworzyłem jednak zestaw zasad, których będę przestrzegał do końca listopada. (Wiem, że minęły już 4 dni, ale od początku miesiąca nie logowałem się do żadnego serwisu społecznościowego, więc konto mam czyste ;) )

Zasady:

  1. Założyłem specjalne konto tylko do administrowania stroną Produktywnie na Facebooku (bez dostępu do treści publikowanych przez moich znajomych). Będę z niego korzystał do zamieszczania informacji o nowych artykułach i odpowiadania na pojawiające się tam komentarze.
  2. Tak skonfigurowałem prywatne konto na Twitterze (@the_qoob), żeby publikowane przeze mnie treści pojawiały się na prywatnym koncie na FB oraz na Blipie. Wszelkie reakcje (komentarze, „lajki”, itp.) na Blipie i Facebooku nie będą jednak widoczne na Twitterze. (Docelowo chcę usunąć konto na Blipie i ograniczyć się tylko do Twittera)
  3. Podobnie skonfigurowałem profil @Produktywnie na Twitterze. Statusy opublikowane tam, będą się pojawiały na Blipie, ale informacje z Blipa nie będą się pojawiały na Twitterze.
  4. Usunąłem aplikacje do obsługi Twittera, Facebooka i Blipa z mojego iPhone’a i nie mam zamiaru ich instalować (przynajmniej do końca miesiąca).
  5. Nie będę się logował do GoldenLine i LinkedIn i Blipa. Wszelkie informacje pojawiające się w tych serwisach będą musiały poczekać do grudnia.

Mam nadzieję, że moje wyzwanie będzie dla Ciebie inspiracją i zachęci Cię do przemyśleń na temat Twojej aktywności w świecie internetowych serwisów społecznościowych.

Mam nadzieję, że przez ten miesiąc uda mi się wypracować jakąś spójną strategię dotyczącą mojej obecności w świecie serwisów społecznościowych. Z pewnością podzielę się też z Tobą spostrzeżeniami i wskazówkami ułatwiającymi radzenie sobie z natłokiem informacji w Sieci.

Ciekaw jestem jak wygląda Twój stosunek do serwisów społecznościowych i w jaki sposób z nich korzystasz. Komentarze są do Twojej dyspozycji!

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na darmowy newsletter i poznaj m.in. 8 sposobów na więcej czasu w ciągu dnia.
  • Cześć. :)
    Świetne wyzwanie pokazujące, że da się żyć bez serwisów społecznościowych.
    Osobiście ja te wyzwanie w jakimś stopniu mam za sobą, ale o tym można przeczytać w moim wpisie na blog o odizolowaniu od społeczności.

    Do dnia dzisiejszego (czyli od maja) nie więcej niż z 2 razy samoistnie wszedłem na strony typu demotywatory czy kwejk.

    Myślę, że wyzwanie przyniesie wiele pozytywnych korzyści.

    Serdecznie pozdrawiam. ;)

    • Ja również omijam demotywatory i kwejki szerokim łukiem. Czasem jednak pojawi się jakaś dyskusja pod jednym z demotywatorów i aż kusi, żeby go zobaczyć… Takich momentów najbardziej nie lubię ;)

      • W takich momentach pozwalam sobie kliknąć. :) Nawet osobom na diecie czasami wolno zjeść coś czego nie powinni. ;)
        Pozdrawiam.

  • Ha!
    Mam to samo – to znaczy też niedawno chciałam pójść „na odwyk”, bo tak można nazwać mój obecny stan.
    Bardzo się cieszę z Twojego postu, czuję się dodatkowo zmotywowana. Również jakiś czas temu założyłam sobie konto na FB bez rozpraszaczy.

    Dołączam się do Twojego wyzwania, mam nadzieję, że za miesiąc będę mogła zaraportować pozytywne wyniki eksperymentu.

  • Luiza

    Mogę chyba tylko dodać, że Produktywnie poznałam przez blipa i zawsze stamtąd mam info o nowej notce:)
    Tak czy owak, warto się zresetować jeśli chodzi o internet. Trzymam kciuki.

  • hormel

    Phi… Cóż to za wyzwanie wyrzec się Facebooka, kiedy następnego dnia ma on przestać działać z powodu Anonymous? ;P

    • Jak wyłączą FB na miesiąc to albo wzrośnie liczba zgonów (bo ludzie z nudów poumierają) albo PKB będziemy mieli większe niż w Chinach. ;)

  • Hej :)

    Ja niestety tego wyzwania nie mogę podjąć przez charakter tego co robię, ale jestem ciekaw :)
    Faktycznie na FB i Twitterze przesiaduję dużą część dnia, czasem usprawiedliwiając sobie, że to praca robię rzeczy ‚okołotematyczne’ :)
    Ale tu się generalnie zgadzam, po prostu ja pasuję.

    A nie o tym chciałem napisać:

    Wydaje mi się że Linkedin i Golden line nie łapią się do tej kategorii bo jednak są bardziej sprecyzowane na biznesowy charakter i nie warto (patrząc z punktu widzenia biznesowego) by je zaniedbywać, zwłaszcza, że interakcje na nich mogą być ważniejsze niż na Facebooku. Do tego procentowo mniej czasu tam spędzasz – tego jestem pewien.

    I jeszcze jedna kwestia – wiadomości prywatnych przesyłanych tymi kanałami -czy nie będziesz tego też sprawdzał? Coś mniej lub bardziej ważnego może czekać w inboxie którejś z usług przez miesiąc :)
    Chyba że masz przekazywanie na mail.

    Powodzenia!

    • Zgadzam się co do biznesowego charakteru GoldenLine i LinkedIn – przynajmniej takie było zamierzenie twórców. Moja obecność w tych serwisach była do tej pory na tyle nieduża, że zacząłem się zastanawiać czy posiadanie tam konta ma sens.

      Za każdym razem, gdy ktoś wyśle prywatną wiadomość w wyżej wymienionych serwisach, dostaję powiadomienie e-mailem. Zazwyczaj są to wiadomości z kategorii „przeczytaj i usuń” co w praktyce wygląda tak:
      1. przeczytaj
      2. usuń z programu pocztowego
      3. zaloguj się do serwisu społ.
      4. usuń z serwisu społ.
      Przydałby się link w e-mailu z opcją „zdalnego” usunięcia…

  • abb

    ja już jestem po takim doświadczeniu, trochę jednak wymuszonym przez sytuację. ponad miesiąc temu zawiesiło mi się konto na FB, od tego czasu nie mogę się zalogować. na początku nawet nie wchodziłam na google, jak włączałam kompa, to nie wiedziałam co na nim robić. a wydawało mi się, że mam dystans do FB. A jednak – jest to WIELKI uzależniacz i pochłaniacz czasu. Teraz już mnie tam za bardzo nie ciągnie ;0 na razie !!!

  • Kaśka

    Hej!

    Wyzwanie godne podziwu w trwającej erze facebooka. Przybijam piątkę:)
    Uzależniona nigdy nie byłam, jednak zdarzało mi się zasiedzieć.
    Od 18 września mam dezaktywowane konto i nie tęsknię. Szczerze mówiąc, to trochę zmęczył mnie ten „ekshibicjonizm fejsbukowy”.

    Pozdrawiam

  • No z tym akurat nie mam najmniejszego problemu, bo w sumie na FB i NK wchodzę tylko jeśli dostanę powiadomienie e-mailem o jakiejś wiadomości do mnie ;) A i to czasem dopiero po kilku dniach… raczej powinienem popracować nad tym żeby bywać tam regularniej ;)
    Ale każdy ma jakieś uzależnienia, ja pewnie przesadzam z forami internetowymi ;)

  • Uprzedziłeś mnie, bo też planuję zrobić taki eksperyment i opisać wrażenia, ale na razie z przyczyn niezależnych ode mnie muszę regularnie sprawdzać facebooka.

    Mam jeszcze pytanie jak załatwiłeś sprawę Twittera i Blipa, a mianowicie co należy zrobić żeby wpisy z Twittera pojawiały się na Blipie?
    I w jaki sposób wpisy z facebooka będę się pojawiały na Blipie?

    Dzięki z góry za odpowiedź. Powodzenia w eksperymencie.

  • tuptaczek

    Ja w trakcie przygotowań do matury zmusiłam się do zrezygnowania z demotywatorów, mistrzów oraz usunięcia z komputera wszystkich pasjansów. Nie wiem ile dokładnie dni to trwało ale jakoś przetrwałam i nawet czułam się wyzwolona. Teraz znów się zaczyna :( Chyba warto by przyłączyć się do wyzwania, facebook jest mi niestety potrzebny, ale inne pożeracze czasu… czemu nie? :)

  • Wojtek Kijowski

    Ludzie, do czego jest Wam potrzebny FaceBook?

  • Tym razem nie dołączę, bo … praktycznie nie mam z czego rezygnować :-) W bardzo umiarkowany sposób używam jedynie Google+ – do śledzenia informacji potrzebnych mi z powodów głównie zawodowych. FB, Twittera, Blipa – nie używam w ogóle i nie zaglądam tam. Goldenline i LinkedIn – podobnie jak Ty – mam tam profile „zawodowe” i tyle – też praktycznie nie zaglądam.
    Wyzwanie jednak jest bardzo celne, bo serwisy społecznościowe to makabryczny pożeracz czasu. Widzę to po moich znajomych. Niektórzy marnotrawią całe godziny wręcz na zupełne bzdury.

  • An

    Ano ja w sumie też się nie dołączę, bo z portali społecznościowych mam tylko facebooka i zazwyczaj nawet powiadomień mi się czytać nie chce… ;)

  • A czy w ogóle coś innego będziesz w internecie przeglądał, słuchał, oglądał?

    A Youtube (przecież jakby nie patrzeć, to też serwis społecznościowy), a blogi, portale, fora, komentarze pod blogami ?

    Jak odciąć się to całkowicie … idź na całość :))

  • Ememsy

    Podejmuję się! Nie lubię gdy coś mnie wciąga, staje się moim nawykiem a tak właśnie jest z FB :(
    za chwilę ostatnie wejście na FB… i do napisania za 30 dni :))

  • tkaa85

    hej, też o tym myślałem tylko miałem trochę inny pomysł. Zamiast rezygnować z fb, demotywatorów itd. wymyśliłem pewną strategię. Trzeba mieć jedynie stoper. Postanowiłem, że na wszystkie strony mam dziennie jedynie 15 minut z tą zasadą że już jak wejdę w neta to muszę przynajmniej wykorzystać 5 minut (żeby nie było tak, że wchodzę na 10 sekund i wyłączam później znowu na 10 sekund itd).

  • Magdalena

    Dziś pierwszy dzień 30-dniowego wyzwania – wczoraj o godz. 11.00 zrezygnowałam z FB :) Początki są trudne, ale znośne. Wędrówki po internecie mające źródło w Fb uzależniają, bycie na bieżąco też. Po 1,5 dnia nielogowania się na Fb widzę jednak, jak wiele zyskuję czasu. Mam nadzieję, że wytrwam do 6 maja :)
    Potem wezmę się za wczesne wstawanie :)