Archiwum: 30.11.1999

Po zgromadzeniu i przeanalizowaniu spraw, które do tej pory siedziały Ci w głowie albo znajdowały się w twoim otoczeniu, przyszedł czas na porządkowanie zgodne z wytycznymi GTD (Getting Things Done).

Nie musisz wszystkiego układać i porządkować w potocznym rozumieniu tego słowa, bo to wcale nie ułatwi Ci zarządzania czasem. Jeżeli pracujesz nad czymś i – gdy tylko wpadnie Ci jakaś ciekawa myśl do głowy – robisz odręczną notatkę, to bez sensu będzie wyjmowanie długopisu z szuflady biurka, za każdym razem i chowanie go z powrotem żeby znalazł się na swoim miejscu. Bardziej efektywne będzie posiadanie notesu i długopisu na biurku przez cały czas. Czytaj więcej…

Gdy wyrzucisz z głowy wszystkie sprawy i zgromadzisz je w swojej skrzynce spraw przychodzących to następnym etapem będzie przeanalizowanie tego co tam się znajduje.

Ten etap GTD polega na zadaniu sobie kilku kluczowych pytań w odniesieniu do każdej sprawy, ze skrzynki spraw przychodzących. Zanim jednak omówię te pytania, mam dla Ciebie kilka wskazówek dotyczących opróżniania skrzynki spraw przychodzących: Czytaj więcej…

Jak już pisałem (GTD czyli Getting Things Done – po polsku), pięcioetapowy proces zarządzania strumieniem zadań rozpoczyna się od gromadzenia. Konkretnie chodzi o zgromadzenie wszystkich spraw, które chcemy, bądź musimy wykonać, w jednym miejscu. Są to:

  • sprawy, które wymagają podjęcia jakiegoś działania,
  • sprawy, które wymagają twojej uwagi,
  • materiały, które mogą być potrzebne w przyszłości.

Innymi słowami, wszystko to co chciałbyś, mógłbyś, musisz, możesz zrobić.

Pamiętaj też, że gromadzenie to nie analizowanie! Nie daj się skusić do analizowania w trakcie gromadzenia. Czytaj więcej…

Z Getting Things Done pierwszy raz zetknąłem się kilka lat temu, gdy szukałem sposobu na opanowanie tych wszystkich rzeczy, które miałem na głowie (2 kierunki studiów, udzielanie się w 2 różnych organizacjach społecznych, blogowanie, hobby no i życie prywatne). Początkowo czułem, że im więcej mam na głowie tym więcej rzeczy robię, bo nie mam czasu na leniuchowanie, ale później okazało się, że potrzebuję jakiegoś sposobu, żeby to wszystko ogarnąć.

Nie była to pierwsza metoda, z którą się spotkałem, ale z pewnością miała bardzo duży wpływ na moją produktywność i z tego powodu postanowiłem ją opisać. Czytaj więcej…