Poranne bieganie – początki

Dziś nadszedł dzień, w którym mój poranny rytuał uległ zmianie. Do tej pory po obudzeniu i porannej toalecie robiłem krótką (bardzo krótką!) rozgrzewkę, a następnie z kawą zasiadałem do pracy. Ten rytuał sprawdzał się, gdy moja uwaga w największym stopniu koncentrowała się na tym, żeby wcześnie wstać. Wtedy potrzebowałem bodźca, który mnie zachęci do wstania z łóżka. Była nim satysfakcja z pracy wykonanej do południa. Chciałem zrobić jak najwięcej, dlatego szkoda mi było czasu na inne rzeczy (w tym bieganie).

Od kilku tygodni czuję jednak, że za mało uwagi poświęcam swojemu ciału. Odczuwam też spadek produktywności. Postanowiłem więc, że zmodyfikuję poranny rytuał tak, żeby większy nacisk położyć na rozwój fizyczny.

Rozpoczynam 30 dniowy test – formowanie nowego rytuału:

  • 5:30 pobudka i szklanka wody  – podobno dobrze wpływa na organizm.
  • 5:35 poranna toaleta ze szczególnym uwzględnieniem higieny jamy ustnej (przyznaję, że do tej pory rano tylko szczotkowałem zęby, bo i tak zaraz będę pił kawę więc po co więcej) – teraz postanowiłem również nitkować i płukać płynem.
  • 5:40 rozgrzewka – to co zwykle od rozruszania głowy począwszy do na rozgrzewce stawów skokowych skończywszy.
  • 5:55 bieganie – tak na prawdę to nie tylko bieganie:
    • delikatny trucht – przez około 5-7 minut do pobliskiego parku
    • stretching – nie jakieś bolesne rozciąganie, ale raczej przeciąganie – w tej dziedzinie będę się jeszcze musiał dokształcić.
    • bieg właściwy – dzisiaj przebiegłem ok. 2 km, nie jest to może dużo, ale od czegoś trzeba zacząć
    • oddychanie i wyciszenie – bieganie kończę w parku, gdzie poświęcam ok 10 minut na uregulowanie oddechu i wyciszenie się.
    • powrót spacerkiem do domu
  • 6:35 prysznic
  • 6:45 śniadanie – po takim intensywnym poranku apetyt pojawia się bardzo szybko. Muszę sobie skomponować jakieś odżywcze zestawy śniadaniowe. Dzisiaj była jajecznica z pomidorami, ale przecież nie będę tego jadł w kółko. Jakieś sugestie?
  • 7:00 gotowy do pracy.

Gdy piszę te słowa jest godzina 8:00 i muszę przyznać, że czuję się świetnie. Zrealizowałem wszystkie powyższe punkty. Za tydzień postaram się napisać o moich postępach.

Jak rozpocząć poranne bieganie?

Nie wszystko na raz

jak pewnie zauważyłeś, wczesne wstawanie nie stanowi dla mnie problemu, więc mogłem się skoncentrować na aktywności fizycznej rano. Jeżeli nie masz nawyku wczesnego wstawania, a chcesz wcześnie rano biegać, to skoncentruj się w pierwszej kolejności na wstawaniu, a ćwiczenia ogranicz do lekkiej rozgrzewki.

Planuj z wyprzedzeniem

Zanim zdecydowałem się na zmianę, spędziłem kilka dni na przygotowaniu i zaplanowaniu tego co będę robił. Porwanie się z motyką na słońce nie jest trudne, ale może przynieść odwrotne od zamierzonych skutki. Nie chcesz się przecież przećwiczyć. Tak samo kolejność jest ważna. Bieganie po śniadaniu to też nie najlepszy pomysł.

Wybierz odpowiednią datę

Jak widzisz, nie zacząłem biegania z początkiem roku, miesiąca czy nawet tygodnia. Zacząłem w momencie, gdy miałem najbardziej sprzyjające warunki. Jest lato więc mogę liczyć na ładną pogodę. Tak się złożyło, że dzisiaj rano nie było za zimno ani za gorąco (ok 19 st.), było sucho i bezchmurnie. Po prostu idealny poranek do biegania. Prognoza na najbliższe dni jest podobna, dzięki czemu będzie mi łatwiej pokonać najtrudniejszy okres – początek wyrabiania nowego nawyku.

Przygotuj się dzień wcześniej

Już wczoraj miałem przygotowany zestaw do biegania. Spodnie, koszulka, buty, bielizna. Zadbałem o odpowiednią muzykę w telefonie i o aplikację śledzącą moje poczynania w bieganiu, mam nawet nagranie pomagające się zrelaksować. Zredukowałem ilość kluczy tak, żebym mógł je wsadzić za sznurówki w butach, bo nie lubię gdy mi się obijają w kieszeni albo latają zawieszone na szyi.

Nastaw się pozytywnie

Od kilku dni myślałem o tym bieganiu i wyobrażałem sobie, jak to będzie fajnie gdy już zacznę. Jak dobrze się będę czuł, jak pozytywnie to wpłynie na mój organizm. Tak się nakręciłem, że nie mogłem się doczekać dzisiejszego poranka. Już samo wstanie z tak pozytywnym nastawieniem daje porannego kopa a co dopiero satysfakcja po wykonaniu zadania.

Uwzględnij poprawkę na błędy

Zaprezentowany przeze mnie plan jest sprecyzowany co do minuty. Tak się złożyło, że już w pierwszym dniu miałem poślizg i śniadanie zamiast o 6:45 jadłem o 7:00. Jestem gotowy na takie poślizgi przynajmniej na początku. Liczę, że z czasem będę się wyrabiał w tych 90 zaplanowanych minutach. Jeżeli musisz skończyć o danej godzinie to przy planowaniu na początku dodaj sobie 15 minut. W najlepszym przypadku skończysz 15 minut przed czasem a w najgorszym – o czasie.

Masz doświadczenia związane z bieganiem rano albo jakąś inną formą ćwiczeń fizycznych? Podziel się tym w komentarzach poniżej.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na darmowy newsletter i poznaj m.in. 8 sposobów na więcej czasu w ciągu dnia.