Człowieku szanuj się!

W czasach, gdy chodziłem do szkoły podstawowej używaliśmy albo wręcz nadużywaliśmy zwrotu „szanuj się człowieku”. Gdy ktoś kogoś potrącił, ktoś komuś coś zaczepnego powiedział, w takich sytuacjach stosowany był najczęściej. Znaczyło to wtedy mniej więcej tyle co „uważaj”.

Moda na ten zwrot minęła albo po prostu wyrasta się z tego. Teraz gdy ktoś mówi o drugiej osobie, że ta się nie szanuje to zazwyczaj chodzi o rozwiązłe życie, a szkoda.

Osobiście uważam, że brakuje nam tego zwrotu na co dzień – w dosłownym jego znaczeniu. Szacunek dla samego siebie jest niezwykle ważny, a tak często pomijany.

Szacunek do siebie a produktywność

Co to ma wspólnego z produktywnością? Każdy drwal doskonale wie, że nie można cały czas ciąć. Kiedyś trzeba się zatrzymać i naostrzyć piłę. A czy wie o tym przedsiębiorca, menedżer?

Dwa tygodnie temu miałem opóźnienia w realizowaniu zamierzonych rzeczy. Zmobilizowałem się i w ubiegłym tygodniu postanowiłem, że nadrobię zaległości. Mniej snu, mniej odpoczynku, zero ruchu, kiepska dieta i praca, kawa, praca…

Zaległości częściowo nadrobiłem i w nagrodę w weekend dostałem gorączki. Wiem, że czynników wpływających na to, że zachorowałem było więcej niż tylko moja praca, ale fakt jest faktem, że przez ostatnie dni znów nic nie zrobiłem. Próbowałem, ale po 10 minutach patrzenia w monitor miałem dosyć. Nieprzespane noce rozregulowały mój codzienny harmonogram. I znów mam zaległości.

Moje zachowanie można porównać do zachowania człowieka, który regularnie, 3 razy w tygodniu ćwiczy na siłowni. Gdy z jakiegoś powodu osoba ta opuści jeden lub 2 treningi, to na trzecim nie stara się nadrobić zaległości wykonując 2 albo 3 razy więcej powtórzeń niż zwykle. Jeżeli tak zrobi, to łatwo się można domyślić co będzie efektem – przemęczenie, urazy mięśni i konieczność przerwania treningów na jakiś czas.

Nie zapominajmy, że pracą fizyczną i umysłową rządzą takie same prawa – nadmiar prowadzi do przemęczenia i wypalenia.

Szanuj się, codziennie

Wiadomo, że profilaktyka jest lepsza niż leczenie skutków zatem podrzucam Ci kila pomysłów do zastosowania w codziennej pracy:

  • Pamiętaj o odpoczynku i odpowiedniej diecie – Jeżeli, tak jak ja, masz tendencje do perfekcjonizmu do zdarza Ci się pewnie, że trudne i wymagające zadania zabierają Ci mnóstwo czasu. Praca bez przerwy jest tak samo naiwna jak jazda samochodem bez tankowania. Albo Ty zdecydujesz kiedy przerwać jazdę albo zrobi to za Ciebie samochód, gdy mu się paliwo skończy. Decyduj i rób przerwy.
  • Automatyzacja – Gdy codziennie przekopujesz się przez stos niechcianych i nieinteresujących e-maili w poszukiwaniu tych ważnych to pomyśl nad wykorzystaniem filtrów i reguł w swoim programie pocztowym. Zamiast zajmować swój umysł pamiętaniem o różnych hasłach do wszystkich serwisów internetowych i kont pocztowych wykorzystaj oprogramowanie które zrobi to za Ciebie. Oszczędź sobie monotonnych i denerwujących zajęć i zatrudnij do tego komputer.
  • Nie graj bohatera – Gdy podejmujesz się zadania, które w twojej ocenie zajmie ci 2 godziny, a po 3 godzinach pracy nad nim zdajesz sobie sprawę, że jesteś dopiero w połowie to wtedy odzywa się bohater. Jest po czasie, ale bohater mówi, że skończy mimo wszystko, za wszelką cenę. Wtedy oczywiście pojawia się stres i wycieńczenie organizmu (brak snu, brak jedzenia). Jeżeli już spędziłeś za dużo czasu nad zadaniem, które nie jest tego warte, nie poświęcaj więcej!
  • Dbaj o zapasy – Zdarzyło Ci się kiedyś, że miałeś przygotować jakieś istotne pismo, raport i przedstawić je klientowi. Ledwo się wyrobiłeś z napisaniem i godzinę przed spotkaniem, gdy wreszcie kliknąłeś przycisk „drukuj” okazało się, że w drukarce nie ma tuszu. Oszczędź sobie stresu, biegania w amoku i szukania najbliższego punktu ksero albo sklepu z materiałami do drukowania. Zadbaj o to, żeby mieć zapas.

W jaki sposób Ty radzisz sobie z przepracowaniem? Leczysz skutki czy zapobiegasz ich powstaniu? Liczę na twój komentarz.

komentarzy 5 to Człowieku szanuj się!

  1. Kłania się lista „Kiedyś / może” Allena. Jesteśmy za nadto przyzwyczajeni do planowania i podejmowania zobowiązań. Tymczasem nie zauważyliśmy, że rzeczywistość się zmieniła: można dużo zaplanować i jednocześnie dużo się zmienia burząc nasze plany. Wracam do koncepcji tygodnia jako nierozerwalne jednostki czasowej – jeśli w ciągu tygodnia nie nadrobiłeś zaległości to nigdy ich nie nadrobisz. Przyjdą kolejne tygodnie, kolejne zobowiązania i plany. Co zrobić? Komfort psychiczny zapewnia nam lista Kiedyś / może – tam bezpiecznie można zaparkować to czego nie udało się zrobić. Osobiście przez cały tydzień gromadzę pomysły na różne działania na listach @context. Czasem coś udaje się zrobić „ponad planem”, czasem nawet na plan nie mam czasu. Ale konsekwentnie raz w tygodniu redukuję wielkość wszystkich list do ustalonego poziomu – wszystko inne idzie do kosza lub na listę @someday.

  2. Myślę, że przede wszystkim trzeba zarządzać swoją ENERGIĄ, nie sobą w czasie itp. Jeżeli dbamy o wysoki poziom energii to wszystkie zadania idą (a przynajmniej powinny) jak spłatka. Nawiązując do Allena o którym wspomniał Michał to gdy stosujemy model działania wg GTD to poziom energii decyduje czy wykonamy zadania ważne, czy tylko pilne i łatwe.

    PS co to jest spłatka?;-)

  3. Teresa Ewa Leśniak 29.11.2010 at 10:17

    Rzeczywiście fajny artykuł na tzw. zabiegane czasy.
    Często nawykowo wpędzamy się w stres i pośpiech, bo tak się przyzwyczailiśmy i nie potrafimy wyhamować. Jakubie, zafundowałaś sobie infekcję, bo z powodu stresu osłabiłeś swoją odporność. Czy wiesz, że nawet jedna gorzej przespana noc znacznie zmniejsza naszą odporność? I potem organizm upomina się o rekompensatę. Dlatego po prostu warto mądrze żyć i tak gospodarować swoją energią, aby jej starczyło na długo.

  4. Dobre rady, widzę, że będę musiał duuuużo zmienić u siebie jeszcze :P

  5. Dokładnie – trzeba Siebie szanować, przez duże S. Ja też czasem przez kilka dni czy tygodni pracuję nad jakimś projektem, który mnie wciąga. Wtedy zapomina się o jedzeniu, piciu, ruchu…

    Natomiast zawsze jak tylko ukończę swój projekt, wyjeżdżam na kilka dni z dala od komputera, miasta, pracy… To czas na ostrzenie piły. Wtedy dla odmiany, staram się bardziej angażować ciało a nie umysł.

    Na co dzień mam porozwieszane w domu różne 'przypominacze’, aby pamiętać o w/w kwestiach. Choć różnie z tym bywa, bo człowiek jest zawsze człowiekiem a nie maszyną. Ciężko zaprogramować w 100% :)

    Pozdrawiam,
    Marcin