30-dniowe wyzwanie: Najpierw odpoczynek, a potem praca

Zdjęcie: Guillermo Fdez

To jest wpis z cyklu 30-dniowe wyzwania.

W ramach tego cyklu, na 30 dni wprowadzam do swojego życia jakąś zmianę i opisuję efekty tego eksperymentu. 30 dni to wystarczająco długo, żeby się przekonać czy coś przynosi oczekiwane skutki i jednocześnie na tyle krótko, żeby dało się wytrzymać.

Więcej informacji na ten temat przeczytasz na stronie 30-dniowe wyzwania.

Jak to? Najpierw odpoczynek, a potem praca? Chyba odwrotnie powinno być?!

Zanim wyjaśnię Ci co mam na myśli pozwól, że wrócę do tematu, który omijałem ostatnio szerokim łukiem.

Pamiętasz moje styczniowe 30-dniowe wyzwanie: Medytacja, koncentracja, siedzenie?

Poległem. Wyszedłem z założenia, że 20 minut to bardzo mało czasu więc wrzuciłem sobie ambitnie 25 minut (takie jedno Pomodoro). Minęło kilkanaście dni i zaczęły się schody. Drętwienie nóg, ból pleców. Odpuściłem i jednocześnie obiecałem sobie, że w lutym wrócę do medytowania.

Wróciłem ale na krótko. Dopadło mnie przeziębienie, zaległości w pracy, stres i zamiast medytować miałem posiedzenia pełne frustracji i wewnętrznej walki.

Czego mnie nauczyło to 30-dniowe wyzwanie?

Mimo dwukrotnej porażki wyciągnąłem kilka wniosków:

  • Siedzenie jest trudne – 25 minut siedzenia w bezruchu to bardzo męczące zajęcie :) Zamiast na oddechu koncentrowałem się na powstrzymywaniu się od garbienia. Plecy jakoś tak mimowolnie mi się zaokrąglały.
  • Natłok myśli na początku trudno opanować – Zdarzało mi się, że po kilku minutach medytowania musiałem zrobić notatki, bo bardzo wiele spraw nie dawało mi spokoju. Przypominałem sobie o rzeczach
  • Nauczyłem się dostrzegać “odpływanie” – Dawniej zdarzało mi się, że zupełnie nieświadomie zaczynałem rozmyślać o czymś innym. Czasem nawet łapałem się na tym, że mam otwartą nową zakładkę w przeglądarce i coś czytam mimo, że nie pamiętam jak i kiedy zdecydowałem się na ten ruch. Teraz dużo wcześniej dostrzegam zmianę wątków myślowych i wyłapuję moment, w którym zaczynam odpływać myślami w innym kierunku.

Od medytacji do odpoczynku

Dzięki tej ostatniej umiejętności zdałem sobie sprawę jak trudno mi się skoncentrować i jak krótki jest ten okres. Zbiegło się to w czasie z dużą ilością pracy twórczej. Praktycznie 80% rzeczy na moich listach zadań wymaga twórczego myślenia i działania.

Kolejka e-maili, na które trzeba odpisać; artykuły, które trzeba opublikować; oferty, które trzeba przygotować i wysłać, itd.

Dopadło mnie zmęczenie, wyeksploatowałem złoża twórczego myślenia.

Im dłużej nad czymś siedzę tym mniej mam sił, tym trudniej mi się skoncentrować.

Krok do tyłu

Kilka lat temu udało mi się przestawić z siedzenia do późna w nocy na wczesne wstawanie. Zrobiłem to mniej więcej w ten sposób: Zamiast wykonać dane zadanie wieczorem odpuszczałem i kładłem się spać. Następnego dnia wstawałem wcześniej i niezwłocznie zabierałem się za wykonanie tego zadania. Niby miałem opóźnienie jednego dnia, ale po pewnym czasie zapomniałem o tej zmianie i okazało się, że teraz jestem o krok przed innymi.

Mam taką przypadłość, że jak się w coś zaangażuję to siedzę nad tym do końca albo do momentu kiedy już ledwo widzę ze zmęczenia. Duża ilość zadań wymagających twórczego myślenia i brak przerw sprawiły, że nie mam już siły myśleć. Zdecydowałem, że przetestuję podejście analogiczne do opisanego powyżej.

30-dniowe wyzwanie: Najpierw odpoczynek a potem praca

Pomysł jest taki: W kwietniu wyższy priorytet ma odpoczynek (aktywny i bierny) a dopiero później praca. Inaczej mówiąc: najpierw planuję odpoczynek a powstałe w harmonogramie luki wypełniam pracą.

Klilka zasad:

  • W pierwszej kolejności planuję odpoczynek i blokuję ten czas w kalendarzu. Zero pracy w weekend.
  • Wracam do wspinania się i ćwiczeń fizycznych. Chcę codziennie przynajmniej wyjść na spacer. Nie narzucam sobie żadnych limitów, ale będę śledził swoją aktywność.
  • Wypełniam dzień pracą fizyczną. Jest wiosna więc dobra okazja na zrobienie porządków. Oczywiście nie wszystko na raz (bo przesadzę w drugą stronę) ale sukcesywnie w ramach oderwania się od pracy twórczej.
  • Mam do przeczytania kilka książek (w tym “Życie i praca” Davida Allena) i na to też rezerwuję sobie czas.

Jak praca to praca!

Moje wstępne szacunki pokazują, że na pracę pozostanie mi około 5-6 godzin dziennie. Mam zamiar ten czas przeznaczyć tylko i wyłącznie na pracę. Bez odpływania myślami i bezmyślnego wpatrywania w monitor.

Nie jestem zwolennikiem sztywnego harmonogramu dlatego poza jednym wyjątkiem (zero pracy w weekend) nie mam zamiaru narzucać sobie sztywnych ram czasowych.

Zamiast blokować sobie czas między 12:10 a 13:30 na wyjście na ściankę wspinaczkową ograniczę się do uwzględnienia wyjścia na ściankę w okolicach południa.

Jakie będą efekty? Zobaczymy. Mam nadzieję, że to wyzwanie pójdzie mi lepiej niż medytacja :)

Komentarze są jak zwykle do Twojej dyspozycji. Może masz dla mnie jakąś wskazówkę? Masz własne doświadczenia związane z „twórczym wypaleniem”? Podziel się nimi.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na darmowy newsletter i poznaj m.in. 8 sposobów na więcej czasu w ciągu dnia.