Archiwum: 30.11.1999

Pamiętam jeszcze z czasów szkolnych, że bardzo lubiłem listy i wypunktowania. Stosowałem je tworząc notatki (które później przybrały formę map myśli).  W „prawdziwym życiu” tworzenie listy pomagało mi w sytuacjach, gdy na głowę spadło mi wiele pilnych spraw na raz. Zawsze gdy ze względu na nadmiar stresu byłem gotowy biegać z krzykiem po pokoju – tworzyłem listę. Była to lista tych wszystkich pilnych spraw, które muszę wykonać.

Patrząc z perspektywy czasu było to dosyć prymitywne rozwiązanie (nie od zawsze przecież miałem wiedzę o produktywności i zarządzaniu sobą w czasie), ale skutkowało. Czytaj więcej…

Trafiłem ostatnio na artykuł w Rzeczpospolitej zatytułowany „Polacy w czołówce telemaniaków”. Z badań opisanych w tym artykule wynika, że w ubiegłym roku średni czas spędzony przed telewizorem wynosił 3 godziny i 12 minut dziennie.

Ja z pewnością zaniżam tą średnią, bo od 8 lat nie oglądam telewizji (poza sporadycznymi sytuacjami gdy jestem u kogoś w odwiedziny). Ponad TRZY GODZINY DZIENNIE – byłem w szoku. To prawie połowa wolnego czasu (zakładając 8 godzin na sen i 8 godzin na pracę zawodową). Czytaj więcej…

Po zgromadzeniu i przeanalizowaniu spraw, które do tej pory siedziały Ci w głowie albo znajdowały się w twoim otoczeniu, przyszedł czas na porządkowanie zgodne z wytycznymi GTD (Getting Things Done).

Nie musisz wszystkiego układać i porządkować w potocznym rozumieniu tego słowa, bo to wcale nie ułatwi Ci zarządzania czasem. Jeżeli pracujesz nad czymś i – gdy tylko wpadnie Ci jakaś ciekawa myśl do głowy – robisz odręczną notatkę, to bez sensu będzie wyjmowanie długopisu z szuflady biurka, za każdym razem i chowanie go z powrotem żeby znalazł się na swoim miejscu. Bardziej efektywne będzie posiadanie notesu i długopisu na biurku przez cały czas. Czytaj więcej…

Czytam aktualnie bardzo ciekawą książkę autorstwa prof. Philipa Zimbardo, zatytułowaną „Paradoks czasu”. Prof. Zimbardo to dosyć znana postać zwłaszcza wśród studentów kierunków psychologicznych. Jest współautorem najpopularniejszego chyba podręcznika z tej dziedziny – „Psychologia i życie”.

Po przeczytaniu „Paradoksu czasu” postaram się napisać kilka słów na temat książki. Teraz jednak polecam Ci krótki film, w dużej mierze nawiązujący do książki, w którym prof. Zimbardo podaje przepis na zdrowe podejście do czasu. Czytaj więcej…

Bardzo popularne ostatnio stało się szybkie czytanie, pozwalające na przyspieszenie zdobywania informacji. O tym, czy to jest produktywne czy nie pisałem tutaj. Mając na uwadze zarządzanie czasem wolę zdobywać wiedzę słuchając audiobooków ((Audiobook – książka w formie nagrań audio, czytana w całości lub w skróconej wersji. Więcej informacji.)) i podcastów ((Podcast – forma internetowej publikacji dźwiękowej lub filmowej, najczęściej w postaci regularnych odcinków, z zastosowaniem technologii RSS. Więcej informacji.)).

Zazwyczaj słucham inspirujących i motywujących nagrań, które wzbudzają we mnie chęć działania i nastrajają pozytywnie na cały dzień. Specjalistycznie podcasty czy audiobooki są niczym kopalnia pomysłów, do wykorzystania od zaraz. Niektóre pozycje przesłuchuję wielokrotnie. Czytaj więcej…

Gdy wyrzucisz z głowy wszystkie sprawy i zgromadzisz je w swojej skrzynce spraw przychodzących to następnym etapem będzie przeanalizowanie tego co tam się znajduje.

Ten etap GTD polega na zadaniu sobie kilku kluczowych pytań w odniesieniu do każdej sprawy, ze skrzynki spraw przychodzących. Zanim jednak omówię te pytania, mam dla Ciebie kilka wskazówek dotyczących opróżniania skrzynki spraw przychodzących: Czytaj więcej…

Jak już pisałem (GTD czyli Getting Things Done – po polsku), pięcioetapowy proces zarządzania strumieniem zadań rozpoczyna się od gromadzenia. Konkretnie chodzi o zgromadzenie wszystkich spraw, które chcemy, bądź musimy wykonać, w jednym miejscu. Są to:

  • sprawy, które wymagają podjęcia jakiegoś działania,
  • sprawy, które wymagają twojej uwagi,
  • materiały, które mogą być potrzebne w przyszłości.

Innymi słowami, wszystko to co chciałbyś, mógłbyś, musisz, możesz zrobić.

Pamiętaj też, że gromadzenie to nie analizowanie! Nie daj się skusić do analizowania w trakcie gromadzenia. Czytaj więcej…

Z Getting Things Done pierwszy raz zetknąłem się kilka lat temu, gdy szukałem sposobu na opanowanie tych wszystkich rzeczy, które miałem na głowie (2 kierunki studiów, udzielanie się w 2 różnych organizacjach społecznych, blogowanie, hobby no i życie prywatne). Początkowo czułem, że im więcej mam na głowie tym więcej rzeczy robię, bo nie mam czasu na leniuchowanie, ale później okazało się, że potrzebuję jakiegoś sposobu, żeby to wszystko ogarnąć.

Nie była to pierwsza metoda, z którą się spotkałem, ale z pewnością miała bardzo duży wpływ na moją produktywność i z tego powodu postanowiłem ją opisać. Czytaj więcej…

Wyobraź sobie, że jesteś w autobusie albo idziesz chodnikiem, jest zimno, a ty czujesz, że zaraz kapnie Ci z nosa. Nie masz chusteczek więc sytuacja jest dla Ciebie bardzo niekomfortowa. Jest późno, więc nie masz możliwości kupienia nowej paczki. Obiecujesz sobie wtedy, że zaraz po przyjściu do domu wsadzisz paczkę chusteczek do kieszeni kurtki, żeby uniknąć takiej sytuacji w przyszłości.

W międzyczasie dzieje się jeszcze wiele innych rzeczy. W końcu ktoś Cię ratuje swoją chusteczką. Po powrocie do domu… Czytaj więcej…

Nie wiem jak Ty, ale ja nie potrafię sobie wyobrazić korzystania z Internetu bez stosowania tzw. zakładek. Dla niewtajemniczonych, zakładki (bookmarks) to zapisane w przeglądarce linki do często odwiedzanych stron. Wystarczy skrót ctrl+D (cmd+D dla OSX) żeby utworzyć nową zakładkę (działa w przeglądarkach Firefox, Opera i Safari).

Prostota tego rozwiązania oraz olbrzymia ilość stron do których z jakiegoś powodu chcę powrócić, spowodowała, że ilość moich zakładek przekroczyła 100, a odnalezienie się w tym nie należy do najłatwiejszych zadań. Czytaj więcej…