30-dniowe wyzwanie: bieganie i wspinaczka

Zdjęcie: elmejoralvaro

Ponad tydzień temu skomentowałem artykuł Tomasza Lisa wzywający Polaków do przejścia na zdrowy tryb życia. Trochę przekornie, bo na wezwanie do walki z nadwagą odpisałem, że zrobiłem się głodny.

Po pewnym czasie w odpowiedzi na mój komentarz przeczytałem:

„Tak swoją drogą Jakubie – u Ciebie na blogu chyba nie było tekstu w tym temacie? Myślę, że jako część 30-dniowych wyzwań byłoby spoko :)”

Karol Paciorek

No i wjechał mi chłop na ambicję :)

Pierwsza próba – nieudana.

W sierpniu 2010 podjąłem już próbę regularnego porannego biegania. Niestety po dwóch tygodniach sobie odpuściłem.

Moje początkowe założenia były następujące:
– Biegam codziennie rano.
– Biegam o tej samej godzinie, niezależnie od pogody
– Nie ograniczam się tylko do biegania – dodaję do tego stretching i medytację.

To były główne zasady, które sobie narzuciłem. Dzisiaj już wiem, że chciałem zbyt dużo zmian wprowadzić na raz. Medytacja sama w sobie jest trudna więc łączenie jej z bieganiem było zbyt ambitnym posunięciem.

Bogatszy o wnioski, jakie wyciągnąłem z tamtej próby zaryzykowałem drugie podejście.

30-dniowe wyzwanie: bieganie i wspinanaczka

Zanim przejdę do konkretnych założeń podzielę się wrażeniami z pierwszego dnia:

Po przebiegnięciu ok. kilometra pomyślałem, że mam całkiem niezłą kondycję (zero zmęczenia) i wpadłem na pomysł, że pobiegnę sprintem przez kilkadziesiąt metrów. To był błąd… Myślałem, że padnę na trawę i płuca wypluję. Do domu wróciłem spacerkiem, pełen pokory…
Wniosek: Jeżeli wydaje Ci się, że masz dobrą kondycję, to masz rację – wydaje Ci się.

Nauczony powyższymi doświadczeniami postanowiłem, że podejmę 30-dniowe wyzwanie zaproponowane przez Karola, ale nieco je zmodyfikuję.

Bieganie:

  • Biegam we wtorki, czwartki, soboty i niedziele. Dzięki temu mam czas na odpoczynek.
  • Nie narzucam sobie jednej konkretnej godziny. Jeżeli jest ładna pogoda to biegam rano. Jeżeli po południu mają być lepsze warunki atmosferyczne i będę miał wtedy czas, to biegam po południu lub wieczorem.
  • Zaczynam od bardzo małych kroczków – nauczony doświadczeniami z pierwszego dnia ograniczyłem bieganie do około 10 minut. W tym tygodniu zwiększyłem czas do 15–20 minut. W kolejnych tygodniach również będę zwiększał czas, ale bez przesady.

Wspinaczka:

  • Wspinam się w poniedziałki, środy i piątki.
  • Ścianka wspinaczkowa jest niedaleko więc przy okazji i spacerek mam zapewniony.
  • Postawiłem na ćwiczenie wytrzymałości. Koncentruję się raczej na tym, żeby jak najdłużej utrzymać się na ścianie. Technikę poćwiczę w kolejnych tygodniach.

Wiem, że mieszam tutaj bieganie ze wspinaczką i być może powinienem się ograniczyć tylko do biegania. Traktuję ten zestaw jako wzajemnie uzupełniający się. Gdy biegam to wysiłek koncentruje się na dolnej części mojego ciała, a gdy się wspinam to raczej na górnej. W ten sposób mam urozmaicenie i czas na regenerację poszczególnych partii mięśni.

W związku z tym, że z opóźnieniem publikuję ten wpis, to mam już efekty i wnioski, ale ich opisanie pozostawię sobie na koniec miesiąca. Kto wie, co się do tego czasu wydarzy.

Każdy dzień jest dobry, żeby zacząć się ruszać. Jak do tej pory pogoda jest idealna. Podejmiesz wyzwanie?

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na darmowy newsletter i poznaj m.in. 8 sposobów na więcej czasu w ciągu dnia.