Ten artykuł to 6 z 7, które publikuję w ramach wyzwania: „Tydzień wczesnego wstawania„.
Gdy przestawiasz się na wcześniejsze wstawanie to zyskujesz trochę czasu (nawet kilka godzin) na samym początku dnia. Oczywiście możesz go poświęcić na cokolwiek, ale jeżeli chcesz go dobrze wykorzystać, to stwórz sobie poranny rytuał.
Wspominałem o tym już we wcześniejszych artykułach ale myślę, że temat jest wart szerszego opisu.
Rytuał to nic innego jak zbiór pewnych czynności, które będziesz wykonywał codziennie rano. Zestaw nawyków, które po pewnym czasie staną się integralną częścią Twojego życia. Może się okazać, ze dzięki nim poranek stanie się dla Ciebie najważniejszą i najprzyjemniejszą częścią dnia.
Od czego zacząć?
Oczekiwany rezultat
Nie ma sensu się zabierać za cokolwiek jeżeli nie wiesz po co to robisz i jaki ma być efekt końcowy.
Odpowiedz sobie na pytanie: Dlaczego chcę wstać wcześnie rano?
Oto kilka możliwych odpowiedzi:
– chcę być na czas w pracy
– chcę być zdrowy więc chcę poćwiczyć zanim wyjdę do pracy
– chcę w spokoju zjeść śniadanie
– chcę być bardziej produktywny i wykonać rano ważne zadania.
Powód powinien Cię motywować. Mnie osobiście motywuje to uczucie olbrzymiej satysfakcji, gdy wstanę rano i zrealizuję najważniejsze rzeczy, które mam do wykonania jeszcze przed południem.
Poranny rytuał z GTD
Analogicznie jak w metodologii GTD, w której każdy projekt rozbijany jest na działania (więcej o GTD w artykule „GTD czyli Getting Things Done – po polsku”), zastanów się jakie kroki są potrzebne do zrealizowania tego, co chcesz osiągnąć.
Bądź realistą – uwzględnij wszystkie rzeczy, które będziesz robił. Zastanów się ile czasu potrzebujesz na wykonanie poszczególnych czynności.
Ograniczenie się do stwierdzenia (wstanę, wypiję kawę, napiszę artykuł) sprawi, że albo braknie Ci czasu np. na śniadanie, albo zapomnisz je zjeść i będziesz głodny.
Najlepiej wyobraź sobie po kolei jak będzie wyglądał twój poranek i sprowadź wszystko do fizycznych działań, które masz wykonać.
Zrób sobie listę kontrolną wszystkich tych rzeczy (może Ci się to wydać głupie i niepotrzebne ale warto) – będziesz miał punkt odniesienia.
Przykładowa lista może wyglądać tak:
- Wstaję,
- Wyłączam budzik,
- Idę do łazienki,
- Myję twarz i zęby,
- Idę do kuchni i stawiam wodę na kawę,
- Wracam do pokoju i się ubieram,
- Wracam do kuchni i parzę kawę,
- itd.
Dzięki temu gdy zadzwoni budzik będziesz dokładnie wiedział co masz zrobić i ograniczysz ryzyko, ponownego wejścia do łóżka i zaśnięcia.
Pamiętaj, że zbyt ambitne podejście do tematu skończy się klęską – wiem coś o tym. Rytuał nie ma być męczarnią. Jeżeli wrzuciłeś sobie godzinę ćwiczeń zaraz po wyjściu z łóżka a nigdy przedtem nie ćwiczyłeś tak długo, to zrezygnujesz z tego pomysłu (i z pewnością nie będziesz chciał wstawać wcześniej) już po pierwszym dniu.
Testuj i wprowadzaj zmiany
Gdy masz już gotową listę wszystkiego co chcesz/musisz wykonać gdy tylko się obudzisz, to poświęć kilka dni na przetestowanie jej.
Nanieś poprawki gdy poczujesz, że pierwotny plan jest nieskuteczny, albo niezbyt wygodny. Nawet drobne zmiany mogą pomóc. Włączenie czajnika z wodą na kawę przed pójściem do łazienki może być lepsze niż czekanie na to aż woda się zagotuje już po wyjściu z łazienki.
Dla mnie na początku motywujące było samo przestawienie się na wczesne wstawanie. Za każdym razem gdy udało mi się wstać robiłem sobie kawę i „w nagrodę” spędzałem ten czas na siedzeniu przy stole i czytaniu. Dopiero po pewnym czasie dodawałem kolejne elementy.
Dobrze przygotowany rytuał daje korzyści na całe życie. Oczywiście, jeżeli uwzględnisz w nim ważne (a niekiedy bardzo proste czynności) jak chociażby wspomniane już wyżej mycie zębów czy pożywne śniadanie.
Pamiętaj: Poranny rytuał to zestaw pewnych nawyków. Na ich uformowanie potrzeba czasu i pracy ale efekty są olbrzymie. Jeżeli napotkasz na problemy z wyrabianiem nowych nawyków to zobacz mój kurs „Skuteczna realizacja postanowień nie tylko noworocznych” gdzie omawiam najskuteczniejsze metody ich formowania.
Masz już swój poranny rytuał? Jak on wygląda?
Ciekawe spostrzeżenia na temat snu i wczesnego wstawania ma też Michał Maj w swojej książce Sen Mistrza – sekrety twórczego snu Leonarda Da Vinci. Możesz ją kupić i jednocześnie przyczynić się do rozwoju Produktywnie.pl – korzystając z odnośnika powyżej.

Przez ostatnie dni lepiej mi się wstaje, gdyż powróciłam do siebie. Bardzo ważne jest w naszych postanowieniach otoczenie. Gdy jestem u rodziców, często moje plany schodzą na drugi plan, realizuje część późno w nocy, a potem dłużej bym spała.
Gdy mieszkam sama z mężem, tu sobie dopomagamy bądź po prostu nie wchodzimy w drogę. Także ostatnie dni budzę się bez zegara, nie wstaję punkt piąta, ale trochę po i leżę i zauważam, że właściwie mogłabym już wstać, ale delektuję się tym, że mogę poleniuchować – patrzę w świeżo umalowany brzoskwiniowy sufit i tak jak pisał Jakub myślę co zrobię w kolejności… Nie udaje mi się jeszcze realizować moich 2 rytuałów -modlitwa/medytacja i czytanie gazet/książek Zastanawiam się czy zawodową literaturę wziąć z samego rana, czy raczej na wieczór). Te dwie rzeczy zawsze robię wieczorem, ale wieczorem zawsze jeszcze braknie mi na to czasu, także chcę wydłużyć te czynności z rana … Może dodam do tego jeszcze krótką gimnastykę – byłoby super.
Na razie motywuje moją psychikę i postaram się jednak wstawać w przyszłości o 5-albo ciut przed, muszę tylko jeszcze bardziej przyzwyczaić organizm… Pozdrawiam
Głównym punktem mojego porannego rytuału jest pół godziny prasy połączone ze śniadaniem. Im później wstanę, tym mniej czasu mam na prasę (albo wcale). Więc wstaję chętnie i bardzo miło, spokojnie zaczynam dzień.
odkryłam że mam już taki swój rytuał, bardzo podobny do tego tutaj, ale jednak niestety dużo więcej w nim pośpiechu. nawet rytualnym stało się już włączanie drzemki przynajmniej raz (zależy ile mam czasu) ;) zadanie dla mnie na przyszłość: wstawać wcześniej żeby a) nie pędzić na złamanie karku i móc robić wszystko wolniej; b) pomedytować trochę rano, może poćwiczyć jogę (też rano – a nie po powrocie do domu)
Poranny rytuał strasznie zwiększa efektywność. zauważyłem to, po wyjeździe z kraju, gdzie musiałem, zbudować go od nowa. inna sprawa, że jak się zbuduje taki rytuał to działa się szybciej i człowiek sam napędza się do wykonywania czynności. Jak wstaje o 6.30 to czasem bywa tak, że jest godzina 12 a ja wszystko zaplanowane na ten dzień już wykonałem. Niesamowite uczucie :)