Jeżeli należysz do osób, które korzystają z listy zadań, to wiesz jak ciężko się pracuje w oparciu o jedną dłuuugą listę. Ciągłe przeglądanie kilkudziesięciu a czasem nawet kilkuset pozycji raczej utrudnia pracę zamiast ją ułatwiać.
Są dwa popularne sposoby radzenia sobie z długą listą zadań (albo „to do” – jak kto woli). Pierwszy to wypisanie sobie zadań do wykonania danego dnia. Drugi, zawarty m.in w GTD (Getting Things Done), to podział zadań ze względu na kontekst.
Oba podejścia mają swoich zwoleników. Warto się im bliżej przyjrzeć:
Codzienna lista zadań
Zalety:
- Ustawia dzień – pozwala zaplanować i wyobrazić sobie przebieg dnia. Umożliwia optymalizację działań. Jeżeli mam zrobić zakupy po pracy, to zrobię to w drodze powrotnej do domu, żeby się nie wracać.
- Nie powoduje przytłoczenia – jeżeli nie jesteś przesadnie ambitny, to na dziennej liście znadzie się kilka lub kilkanaście rzeczy do zrobienia w ciągu dnia. Wygląda to mniej drastycznie niż kilkadziesiąt pozycji.
- Pozwala zarezerwować odpowiedni czas – mając listę zadań do wykonania możesz oszacować i zarezerwować sobie odpowiednią ilość czasu na ich wykonanie.
- Satysfakcja – Zrealizowanie wszystkich zadań zaplanowanych na dany dzień niesamowicie motywuje i daje poczucie satysfakcji nawet jeżeli zadania były męczące.
Wady:
- Wymaga realistycznego spojrzenia – powiedziałbym, że nawet minimalistycznego. Umieszczenie zbyt wielu zadań na takiej liście powoduje, że część z nich nie zostanie wykonana. Trzeba się ograniczyć do najważniejszych zadań.
- Może działać zniechęcająco – niewykonanie zadania z listy powoduje konieczność przepisania go na następny dzień. Gdy robisz to piąty raz z rzędu, to drastycznie maleje ochota do działania.
- Konieczny jest margines błędu – Niektóre zadania zajmują więcej inne mniej czasu. Przy tworzeniu listy na każdy dzień trzeba wziąć poprawkę na poślizg. A gdy jednak skończysz wcześniej realizację wszystkiego z listy?
Listy zadań według kontekstów
Zalety:
- Aktualne niezależnie od dnia – Największą zaletą jest to, że nie trzeba tworzyć listy codziennie na nowo.
- Pozwalają optymalnie wykorzystać czas – gdy masz „chwilę” przed spotkaniem albo gdy jedziesz samochodem możesz wykonać jedną z czynności z list: „do przejrzenia” albo „w samochodzie”
- Eliminują niepotrzebne myśli – Gdy jesteś w domu i przeglądasz swoją listę zadań do wykonania „w domu” to nie natrafisz na niej na zadanie do wykonania w biurze, o którym zapomniałeś i nie bedziesz o tym myślał przez kolejne 30 minut – mimo, że i tak nic nie możesz z tym fantem zrobić.
Wady:
- Długość – Listy kontekstowe zawierają często bardzo dużo zadań do wykonania. Ciągłe przeglądanie takiej listy gdy tylko znajdziemy się w danej sytuacji jest bardzo niewygodne
- Ilość zadań – Kontekstów w życiu jest bardzo wiele. Niektóre zadania wymagają do zrealizowania więcej niż jednejgo kontekstu (komputer i dostęp do internetu). Mnogość kontekstów może sprawiać kłopot.
- Syzyfowa praca – Ciągle napływają nowe zadania do wykonania i lądują na liście. Skreślasz 2 zadania i dopiujesz kolejne 3 w tym samym kontekście. Taka nigdy niekończąca się lista zadań może działać bardzo demotywująco.
Które rozwiązanie jest lepsze: Lista zadań tworzona każdego dnia czy listy zależne od kontekstów? Myślę, że wszystko zależy od charakteru pracy jaką wykonujesz.
W przypadku przewidywalnego dnia pracy, albo gdy masz możliwość kreowania swojego planu zajęć korzystne mogą być codzienne listy zadań.
W sytuacji gdy twoja praca wymaga od Ciebie nieustannej gotowości na nieprzewidziane sytuacjie, to lepszym rozwiązaniem okażą się kontekstowe listy zadań. Dzięki nim będziesz w stanie realizować swoje zadania niezależnie od sytuacji w jakiej się znajdziesz.
Rozwiązanie hybrydowe
Jak już wcześniej pisałem, korzystam z programu Things do zarządzania listą zadań. Program ten posiada możliwość tworzenia listy „dzisiaj”. Na takiej liście automatycznie lądują zadania, których termin realizacji upływa właśnie dzisiaj oraz te, o których chcę wiedzieć danego dnia. Mam też możliwość ręcznego przeniesienia na listę „dzisiaj” zadań z listy najbliższych zadań do wykonania.
Takie rozwiązanie pozwala mi na połączenie zalet obu sposobów notowania. Z jednej strony mam „skończoną listę zadań” a z drugiej mam łatwy dostęp do najbliższych działań według kontekstów.
W jaki sposób Ty organizujesz zadania do wykonania? Napisz co się sprawdza albo i nie sprawdza u Ciebie.

Ja, pracując jako asystentka korzystam z listy dziennej, ale trochę zmodyfikowanej, a mianowicie jedną kartkę A4 dzielę sobie na kilka stref i w nich zapisuje i skreślam rzeczy które są do zrobienia. Strefy te są różne np. po pracy, w pracy, w domu, przy komputerze itd. Codziennie wieczorem robię takie podsumowanie i działania, które nie zostały zrobione danego dnia przepisuje na następny. Nie działa to na mnie demotywująco, ponieważ zadań skreślonych jest o wiele więcej niż tych do przepisania :) Zresztą takie podsumowanie pozwala na zastanowienie się chwilę dlaczego to nie zostało zrobione i wtedy stwierdzenie czy z lenistwa czy też nie i popracować nad sobą :)
Jak dla mnie jest to najlepsza forma pracy organizując swój i Prezesa czas. Próbowałam różnych (pewnie nie wszystkich ;)), ale ta okazała się najbardziej efektywna.
Moim skromnym zdaniem tajemnicą sukcesu każdej listy jest umieszczanie na niej tego co David Allen nazwał „Action” czyli według mnie „czynności”. Umieszczając na liście dziennej to-do duże zadania ryzykujemy ich niezakończenie przez czynniki od nas niezależne. Im więcej takich zdarzeń tym większa niemoc wykonawcza i utrata kontroli nad działaniami. Zatem listy dziennie sprawdzą się tak samo dobrze jak kontekstowe, jeśli pojawią się tam czynności i nie będzie ich zbyt wiele (zgodnie z regułą planowania do 60% czasu).
Ja posiadam zwykły zeszyt z możliwością wyrywania kartek. Co dzień do dyspozycji mam nową kartkę z nową datą. Wypisuje od myślników to co do zrobienia we firmie a w lewym dolnym rogu to co w domu. Zeszyt pozwala utrzymać porządek na biurku i oczywiście tym sposobem pozbyłam się żółtych karteluszek, które zdobiły biurko, komputer itd. .
A podobna do „Things” aplikacja na Windowsa istnieje? :>
Podobnie, przynajmniej na pierwszy rzut oka (nie miałem czasu przetestować) wyglądają dwa rozwiązania online: nirvanahq.com i doit.im. Obawiam się jednak, że aż tak dobrej integracji z systemem jak Things nie mają.